Artykuł we wrześniowym „Bieganiu” i ćwiczenia techniczne

W najnowszym, wrześniowym numerze magazynu „Bieganie” dość obszerny artykuł zatytułowany „Zacząć pływanie od nowa”. W tekście parę słów o tym, jak wygląda nauka pływania oczami trenera i jak „wycisnąć” z niej dla siebie jak najwięcej. Polecam nie tylko początkującym, ale również tym, którzy swoje kilometry w wodzie już przerobili.

Do artykułu dołączony jest też bonus! Jako uzupełnienie do tekstu multimedialny przewodnik po podstawowych ćwiczeniach stosowanych w pływaniu. Są to filmiki przedstawiające ćwiczenia techniczne w ich podstawowych wersjach, bez dodatkowego sprzętu. Taki standard wykonania obowiązuje również na moich zajęciach.

Uzupełnienie do wersji papierowej można zobaczyć tutaj: http://www.magazynbieganie.pl/zaczac-plywanie-od-nowa-cwiczenia/

A tymczasem, nie przedłużając, zapraszam wszystkich do kiosków! 🙂

14088835_10208900488841807_1436134865_n

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Zdechły wieloryb (dead whale)
Krążenia ramion z rotacją

Zdechły wieloryb (dead whale)

Bardzo często na treningu zdarza się, że potrzeba ćwiczenia które działa szybko i nie wymaga zbyt wiele tłumaczenia. Zdechły wieloryb (z angielskiego dead whale) jest właśnie jednym z nich. To świetne narzędzie do korekty pozycji głowy podczas pływania, które działa podobnie jak kubeczek na czole w stylu grzbietowym. Wieloryba można jednak stosować również w innych stylach i to jest jego główną przewagą.

Zdechły wieloryb to ćwiczenie, którego nauczył mnie w Kanadzie Rod Barratt z Pacific Coast Swimming. Tam dzieci pływały je bardzo regularnie, gdyż dużą uwagę zwracano na utrzymanie neutralnej pozycji głowy (Rod udowadniał mi często, że prawie wszystkie problemy biorą się z jej nieodpowiedniej pozycji – miał rację). Jedyny potrzebny sprzęt to zwykła łopatka do pływania, najlepiej bez naciągniętych pasków. Dobrze również jeśli jest w miarę mała, nie ma wtedy ryzyka zahaczenia o nią ramieniem przy chwycie wody.

Zachęcam wszystkich po spróbowania. Ćwiczenie bardzo szybko zweryfikuje Waszą pozycję głowy w kraulu, a każdy błąd jest przez łopatkę bardzo szybko punktowany. W kraulu problemem jest oczywiście oddech, który na początku wydaje się prawie niemożliwy do wykonania. W Victorii niektóre dzieci doszły już do takiej wprawy, że potrafiły pływac w zasadzie wszystkimi stylami (no może oprócz klasyka) łącznie z nawrotami koziołkowymi. Ja jako nowicjusz w tej dziedzinie zacząłem od kraula i jestem w stanie w miarę pewnie przepłynąć długość basenu bez upuszczania łopatki. Efekty można zobaczyć na filmie poniżej.

Aha, byłbym zapomniał o najważniejszej rzeczy. Dobrze mieć łopatkę o w miarę jasnym kolorze, który kontrastuje z otoczeniem. Przeźroczyste bardzo ciężko znaleźć, a jak spadnie to szukaj wiatru w polu.

PS Pchanie łopatki do przodu wygląda trochę jak statek oceaniczny, który spotyka na swojej drodze zdechłego wieloryba i pcha go dziobem przed siebie – stąd właśnie wzięła się nazwa ćwiczenia. Na szczęście żadne ze zwierząt nie ucierpiało podczas kręcenia tego filmu. 😉

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Krążenia ramion z rotacją
Zapomniane rekordy: skok do wody na odległość

Retro: pływanie na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie 1936 r.

Igrzyska Olimpijskie w Berlinie w 1936 r. były dość specyficzne. Dla Hitlera była to wymarzona okazja do udowodnienia całemu światu, że Niemcy górują na świecie na wszystkich obszarach rozwoju cywilizacyjnego. Na organizację Igrzysk z budżetu przeznaczone zostały więc bajońskie sumy. Miały one w końcu ważną misję propagandową – Igrzyska sprzed czterech lat z Los Angeles miały wydawać się małe i śmieszne. Ogromne środki zostały przeznaczone na nagranie materiału filmowego z Berlina. Do dziś nagrania te są jednymi z lepiej zachowanych i co najważniejsze, najbardziej dostępnych materiałów z Igrzysk Olimpijskich.

Po sieci krążą dwa filmy z wyścigów pływackich z tego czasu. Są to finały mężczyzn na 100 m stylem dowolnym i 200 m stylem klasycznym. Oba bardzo ciekawe do oglądania, bo dają wgląd w jakich sferach i w jakim tempie rozwijała się nasza dyscyplina.

100 m stylem dowolnym mężczyzn

200 m stylem klasycznym mężczyzn

Kilka myśli po oglądnięciu filmów:

– Nikt nie robi jeszcze nawrotu koziołkowego na 100 m stylem dowolnym. Nawrót ten po raz pierwszy został wprowadzony na Igrzyskach w Melbourne w 1956 roku przez australijskich pływaków.

– Liny torowe mocno odbiegają od współczesnych standardów. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że w ogóle nie rozbijają fal, a tylko oddzielają od siebie poszczególne tory. Podczas startu widać jak fale podbijają liny torowe do góry. Basen posiada jeszcze stary typ przelewu, również nie sprzyjając wygaszaniu fal. Kanały odpływowe oraz inne udogodnienia były wprowadzane stopniowo, co tłumaczyć może niektóre gwałtowne skoki rekordów świata w następnych latach.

– Stroje startowe są również z innej epoki. Poszukam więcej informacji na temat zmian strojów na przestrzeni lat, na pewno będzie to ciekawy materiał na blogowy wpis.

– Na drugim filmie (200 klasycznym) widać również początek wyodrębniania się stylu motylkowego. Przenoszenie ramion nad wodą było jeszcze w tych czasach nowinką techniczną, ale zdobywało coraz większą popularność. Było też legalne z punktu widzenia przepisów pływania. Na oddzielenie stylu motylkowego od klasycznego trzeba było jeszcze jednak poczekać do roku 1952.

Basen na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie 1936 r.

Basen na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie 1936 r. fot. Bundesarchiv, Bild 146-1998-020-00A / Klinke & Co. / CC-BY-SA 3.0

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Przepłynąć Kanał la Manche
Zapomniane rekordy: skok do wody na odległość

Mistrzostwa Kanady Juniorów 2016

Rok minął jak z bicza strzelił. Wspomnienia z pierwszych kroków w Kanadzie jeszcze świeże, a już trzeba wracać. Na zwieńczenie sezonu zostały jednak najważniejsze zawody – Mistrzostwa Kanady Juniorów w Calgary. Po udanych Mistrzostwach Kolumbii Brytyjskiej apetyt na medale mieliśmy całkiem duży, ale wiedzieliśmy też że łatwo nie będzie. W końcu do Calgary miało przyjechać niemal 900 zawodników z całego kraju, mimo dość wyśrubowanych minimów na zawody.

Już na samym wstępie napotykamy pierwszą przeszkodę: Calgary znajduje się na 1200 m. n. p. m. i na basenie zaczyna naszych zawodników lekko dusić. Nie jest to jakaś potężna wysokość, ale dość zasadnicza w porównaniu do Victorii, która leży dosłownie na poziomie morza. Problem jest przede wszystkim natury mentalnej, a plotka o utrudnionym oddychaniu wymyka nam się trochę spod kontroli. Można to zobaczyć na wynikach z pierwszego dnia, gdzie widać, że większość dzieci pływa sporo poniżej oczekiwań. Mamy też na szczęście takich, którzy bimbają sobie na wysokość i bez zbędnej reflekcji zdobywają pierwsze medale. Dobry przykład sprawia, ze powoli wraca pewność siebie i kolejne dni są już znacznie lepsze.

Michael Schmidt zdobywa pierwszy medal (złoty) dla naszej grupy.

Michael Schmidt zdobywa pierwszy medal (złoty) dla naszej grupy.

Czytaj dalej

Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej Open Water

Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej AAA trwały od 6 do 10 lipca. Następnego dnia pływaliśmy jeszcze w mistrzostwach prowincji na wodach otwartych. Zmęczenia po 5 dniach trudnych zawodów w zasadzie nie było widać – wygląda na to, że perspektywa „wykąpania” się w jeziorku w ciepły dzień zadziałała wystarczająco pobudzająco. 😉

Zawody odbywały się na trzech dystansach, zależnych od kategorii wiekowej (1 km, 2 km i 5 km). Organizacyjnie nie odbiegały one w zasadzie od tych polskich. Jedyną różnicą był wyczuwalny nacisk na szybkie skończenie rywalizacji – poszczególne kategorie wiekowe startowały w falach w odstępach 1,5-2 min od siebie. Dawało to trochę poczucie niepotrzebnego pośpiechu i na pewno odbierały widowiskowości i prestiżu, a były to w końcu zawody rangi mistrzowskiej. Podobnie zresztą jest w zawodach basenowych o czym pisałem nieco wcześniej tutaj: http://paulpipers.pl/blog/2015/12/w-obronie-polskich-zawodow-plywackich/. Tak czy inaczej plan został osiągnięty. Zawodnicy wystartowali o 9:45, a o 11:30 było już po dekoracjach, szybciej chyba się już nie dało.

Były też medale moich podopiecznych. W kategorii chłopców 13-14 lat złoty medal zdobył Anthony Gutierrez, a brąz Artem Kuklev.

Podium w kategorii 13-14 lat. Na pierwszym miejscu Anthony Gutierrez, na trzecim Aretm Kuklev.

Podium w kategorii 13-14 lat. Na pierwszym miejscu Anthony Gutierrez, na trzecim Artem Kuklev.

Krótka migawka z zawodów w galerii poniżej:

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej AAA
Wrażenia z zawodów NRST Fall Invitational

Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej AAA

Muszę przyznać, że Kanadyjczycy mają talent do organizowania zawodów, w których rywalizacja drużynowa budzi niesamowite emocje. Pewnie, wyścigi indywidualne dalej pozostają najważniejsze, w końcu pływanie to głównie sport indywidualny. Gdzieś na drugim planie jednak odbywa się pojedynek drużyn, w którym każdy punkt ma ogromne znaczenie, a każda wygrana sztafeta, lub (niestety) dyskwalifikacja może zmienić finalną klasyfikację.

Tak było na właśnie skończonych Mistrzostwach Kolumbii Brytyskiej w Victorii. I choć najważniejsze zawody tego sezonu jeszcze przed nami (Mistrzostwa Kanady Juniorów), to wszyscy zaabsorbowani byli osiągnięciem wspólnego celu jako drużyna – był to wyścig o piąty z rzędu tytuł najlepszego klubu prowincji. Taka sztuka nie udała się jeszcze żadnemu klubowi Kolumbii Brytyjskiej.

Mistrzowie prowincji po raz piąty z rzędu! (fot. Santiago Gutierrez)

Mistrzowie prowincji po raz piąty z rzędu! (fot. Santiago Gutierrez)

Czytaj dalej

Krążenia ramion z rotacją tułowia

Krążenia ramion z rotacją tułowia to tylko trochę bardziej złożona wersja zwykłych krążeń – ćwiczenia znajdującego się na podstawowej rozgrzewkowej checkliście każdego pływaka. Dodanie skrętów tułowia jest próbą dodania odrobiny  intensywności: poprzez zwiększenie zaangażowania układu nerwowego i użycie znacznie większej ilości grup mięśniowych.

W tym sezonie jest to moje ulubione ćwiczenie rozgrzewkowe i dość dużo czasu na lądzie poświęcamy na „wyczyszczenie” techniki u moich zawodników. Dwa warianty ćwiczenia prezentuję na filmiku poniżej:

Bezpośrednią inspiracją są krążenia ramion typowe dla wchodnich sztuk walki Wushu. Są jednak pewne różnice – w przedstawionej wersji nie schodzimy nisko na nogach (omijamy wątek mobilności bioder) oraz staramy się trzymać stopy przyklejone do ziemi, co zwiększa nacisk na rotację tułowia. Ściana (oprócz wrażeń estetycznych 😉 ) jest dobrą pomocą w uzyskaniu odpowiedniego zakresu ruchu. Jest też bardzo bezwzględna, co stwierdzi każdy, kto przygrzmoci w nią podczas błędnego wymachu. Dlatego też pamiętajcie: płaska ściana, bez żadnych parapetów lub innych wystających elementów.

Zanim do zwykłych krążeń ramion dodamy skręt tułowia, wszyscy moi pływacy muszą umieć:

  • krążenia ramion jednorącz (przód i tył) oraz naprzemianstronne krążenia ramion (przód i tył), prezentując dobrą mobilność obręczy barkowej i odpowiedni standard techniczny wykonywania;
  • rotację tułowia, w sensie posiadania odpowiedniego zrozumienia ruchu i wystarczającej mobilności. Osobom ze słabą kontrolą w tym zakresie polecam się trochę wstrzymać i zbudować najpierw odpowiednie podstawy. W związku z tym, że rotacja tułowia jest dla kręgosłupa dość problemowa, oraz że w ćwiczeniu może występować dość duża bezwładność, istnieje szansa na przeciążenia odcinka lędźwiowego – szczególnie w przypadku słabej kontroli. Swoją przygodę z rotacją zwykle zaczynamy więc w ten sposób: Jak poprawić rotację barków w pływaniu?;

Udanego krążenia i dajcie znać jak poszło.

Napisane przez: Paweł Rurak

PS W internecie krążenia ramion z rotacją tułowia w wersji Wushu można znaleźć pod hasłem Wushu wheel arms, albo po prostu Wushu arm circles.

Zobacz też:
Jak poprawić rotację barków w pływaniu?
Pływacka rozgrzewka

Siedemnaście cali

Poniższą historię przesłał mi ostatnio mailem jeden z trenerów pływania. Mimo że w tle przewija się baseball, a nie pływanie, opowieść ma wymiar bardzo uniwersalny i jest bardziej „o życiu”, niż o sporcie. Zachęcam do lektury.

Pierwszy tydzień roku 1996, Nashville w stanie Tennessee. Ponad 4000 trenerów baseballu zjeżdza się na 52 doroczną konferencję ABCA (American Baseball Coaches Association – Amerykański Związek Trenerów Baseballu).

Podczas gdy czekałem w kolejce do rejestracji, słuchałem rozmów innych trenerów – prawdziwych weteranów sportu, dyskutujących między innymi o liście prelegentów podczas zbliżającego się weekendu. Jedno nazwisko pojawiało się w rozmowach szczególnie często, za każdym razem budząc te same emocje: „John Scolinos przyleciał tutaj? Warte każdych pieniędzy”.

Kim do cholery jest ten John Scolinos, zastanawiałem się wtedy. Podczas konferencji (1996) Trener Scolinos miał mieć 78 lat i już od pięciu lat był na sportowej emeryturze. Swoje pierwsze trenerskie kroki stawiał w 1948 roku. Zresztą nieważne, po prostu cieszyłem się że mogę tu być.

Wszedł na scenę w akompaniamencie oklasków, ubrany z ciemne poliestrowe spodnie i jasnoniebieską koszulę. Na jego szyi wisiał dziwaczny przedmiot, który z daleka przypominał na bazę domową [home plate]. Lepsze światło rozwiało wkrótce wszelkie wątpliwości. John Scolinos wszedł na scenę z przewieszoną przez szyję, prawdziwą, pełnych rozmiarów bazą domową.

Baza domowa.

Baza domowa. By Gerald Klein (http://www.nationspark.com) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Kim do cholery jest ten dziwak?

John Scolinos przemawiał przez 25 minut i ani razu nawet nie zająknął się o rekwizycie wiszącym na jego szyi. Nie trzeba było czekać długo, żeby z sali zaczęły się podnosić szmery zniecierpliwionych trenerów. Nawet ci, którzy znali Trenera osobiście musieli nieźle zachodzić w głowę po co mu taki ekstrawagancki rekwizyt i czy na pewno o nim nie zapomniał, odkąd wszedł na scenę.

– Prawdopodobnie zastanawiacie się wszyscy czemu zawiesiłem domową bazę na swojej szyi. Niektórzy z was pewnie myślą, że uciekłem ze Stanowego Szpitala w Camarillo [szpital psychiatryczny – przyp. tłum.]? – powiedział żartobliwym głosem.

Śmiałem się razem z resztą widowni, na serio biorąc taką możliwość pod uwagę.

– Nie – kontynuował – Być może jestem stary, ale nie szalony. Jednym z powodów, dla których przed wami dzisiaj stoję, jest to, że chciałbym podzielić się moimi życiowymi doświadczeniami. Tym czego nauczyłem się o bazie domowej przez 78 lat mojego życia.

– Czy na sali są trenerzy Little Ligue? – zapytał po chwili przerwy.
Kilka rąk wystrzeliło do góry.
– Czy wiecie jaką szerokość ma baza domowa w Little League? – zapytał.
Po chwili ciszy ktoś z sali zebrał się na odwagę:
– Siedemnaście cali? – choć brzmiało to bardziej jak pytanie niż odpowiedź.
– Dokładnie – odpowiedział Scolinos – A co z Babe Ruth? Czy są jacyś trenerzy Babe Ruth na sali?
Kolejna pauza.
– Siedemnaście cali? – padł strzał od kogoś z głębi pokoju.
– Zgadza się – powiedział Scolinos – To ilu trenerów szkół średnich mamy na sali? Jaką szerokość ma baza domowa w baseballu szkół średnich?
Setki rąk wystrzeliły w powietrze, kiedy jasnym stało się jakiej John Scollinos oczekiwał odpowiedzi.
– Siedemnaście cali – powiedziało paru trenerów chórem.
– Macie rację! – krzyknął Scolinos – A wy trenerzy College’u, Minor League i Major League, jaką szerokość ma baza w waszych ligach?
– Siedemnaście cali! – wykrzykneła już razem prawie cała sala.
– SIE-DEM-NAŚ-CIE CA-LI! – potwierdził, a jego głos wypełnił całą salę.
– A co się robi z miotaczem Major League [najwyższa liga w zawodowym baseballu – przyp. tłum.], który nie potrafi rzucić piłki ponad owe siedemnaście cali?
Cisza.
– Wysyła się do Pocatello! – wykrzyknął, wzbudzając powszechny śmiech. [Pocatello to miasto znane ze znacznej ilości drużyn w mniejszych ligach – przyp. tłum.]

– Powiem Wam czego za to na pewno się nie robi: nie mówi się „Oh okey Bobby. Nie potrafisz rzucić ponad tymi siedemnastoma calami? Zrobimy ci baze szeroką na osiemnaście cali, albo dziewiętnaście. Zrobimy ci nawet taką dwudziestocalową, żebyś miał większą szansę na trafienie ponad nią piłką. Jeżeli nawet tego nie uda Ci się trafić, może powiekszymy ją bardziej. Co powiesz na dwadzieścia pięć cali?”

Cisza.

– Trenerzy! – powiedział – Co robimy, kiedy nasz najlepszy zawodnik spóźnia się na trening? Co kiedy nie przestrzega ciszy nocnej? A jak bierze narkotyki? Czy wyciągamy konsekwencje? Czy zmieniamy zasady, żeby do niego pasowały? Czy poszerzamy wtedy bazę domową?

Chichoty na sali zaczeły się gwałtownie wyciszać. Cztery tysiące trenerów na moment umilkło, rozumiejąc dokąd Trener zmierza z tym wykładem. Wtedy John Scolinos zwrocił bazę ku sobie i zaczął na niej rysować. Kiedy odwrócił ją z powrotem do widowni, naszym oczom ukazał się dom – z drzwiami, kominkiem i parą okien.

– To jest problem naszych współczesnych domów. Z naszymi małżeństwami, ze sposobem, w jaki wychowujemy dzieci i z naszą dyscypliną. Nie uczymy naszych dzieci odpowiedzialności i nie wyciągamy żadnych konsekwencji, kiedy łamią zasady. Powiekszamy naszą bazę domową!

– Jeżeli będę miał trochę szczęścia – podsumował Scolinos – wszyscy zapamiętacie dzisiaj jedną rzecz. Oto ona: jeżeli nawalimy w przestrzeganiu wyższych wartości, wartości, o których wiemy, że są ważne; jeżeli nie uda nam się sprawić, że nasi małżonkowie i dzieci będą przestrzegać tych samych standardów; jeżeli będziemy niechętni albo niezdolni wyciągnąc konsekwencji za nieprzestrzeganie owych standardów; to jedno jest pewne:

Tu John Scollinos zrobił chwilę pauzy i zaczął powoli odwracać bazę wiszącą na jego szyi, odsłaniając ciemną drugą stronę.

– Nastąpią mroczne dni.

Trener John Scollinos. Zdjęcie dzięki uprzejmości http://www.sperrybaseballlife.com/

Trener John Scollinos. Zdjęcie dzięki uprzejmości http://www.sperrybaseballlife.com/

Starałem się prześledzić źródło powyższej historii i wygląda na to, że jej autorem jest Chris Sperry i w oryginale można ją przeczytać tutaj: http://www.sperrybaseballlife.com/stay-at-17-inches/. Mam nadzieje, że podobała się Wam tak samo jak i mi. Chętnie usłyszę Waszą opinię w komentarzach. I pamiętajcie…

…zostańmy przy siedemnastu calach!

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Opowieść o szklance wody
Diana Nyad – z Kuby na Florydę

Diana Nyad – z Kuby na Florydę

Pierwszy raz usłyszałem o Dianie Nyad, zaraz po jej udanej próbie przepłynięcia z Kuby na Florydę we wrześniu 2013 roku. Zamiast podziwu dla morderczej próby (110,86 mil = 178,41 km) w środowisku słychać było pełno „hejtu” i wątpliwości. „Podpłynęła łódką”, „pływała za łodzią, żeby zmniejszyć opór” – to przykładowe hasła, które wtedy słyszałem na temat tej przeprawy. Niespecjalnie lubię uczestniczyć w dyskusjach pełnych oskarżeń, więc odsunąłem to na bok i o temacie praktycznie zapomniałem.

Diana Nyad zainteresowała mnie na nowo, kiedy dostałem na urodziny książkę „Diana Nyad – Find a Way”. Pomyślałem, że temat kontrowersyjnej przeprawy już ucichł na tyle, że wreszcie będę mógł wyrobić sobie o nim własne zdanie. W dodatku skoro istnieje już książka, to obraz sytuacji można uzupełnić o punkt widzenia samej bohaterki.

Diana Nyad - Find a Way

Diana Nyad – Find a Way

Czytaj dalej

Najpiękniejszy kraul na świecie

Zostałem ostatnio zapytany, którego kraulistę uważam za pływającego najładniej w świecie. Pytanie bardzo ciekawe, dlatego myślę że warto je skierować również do Czytelników. Który kraulista według Was cieszy oko najbardziej? Ja zaczynam i ciekaw jestem Waszych opinii – piszcie i wrzucajcie odesłania do youtube w komentarzach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Moją odpowiedzią musi być chyba Aleksander Popov. Mimo, że na końcu języka mam jeszcze kilku innych pływaków, to Popov jest osobą, która wywarła na mnie chyba największy wpływ. Od najmłodszych zawodniczych lat kojarzyłem go z pływakiem, który pokazywał, że szybkie pływanie może iść w parze z estetyką. Oglądając imprezę rangi międzynarodowej, często zdarzało się słyszeć pytania nie-pływaków: „jak to się dzieje, że on [Popov] wygląda jakby mniej się męczył, a wygrywa wszystko?”. Jest to chyba najlepsze świadectwo jego świetnej techniki. Styl Aleksandra Popova zawsze wyglądał po prostu lepiej, a porównywany był przecież do najlepszych pływaków świata.

Największą inspiracją Popov był dla mnie w wieku 12-14 lat. Internet jeszcze w kołysce, więc nie ma mowy o szukaniu pływackich inspiracji na youtube. Na szczeście nasz trener, a zarazem wychowawca w szkole nagrywa imprezy pływackie na kasecie VHS i zdarza nam się czasami oglądać urywki światowych zawodów na godzinie wychowawczej. Są to właśnie czasy dominacji Popova i mam szczęście oglądać jego wyczyny (i dyskutować) razem z innymi pływakami w moim wieku, siedząc przed jednym telewizorem.

Poniżej wybrany wyścig Aleksandra Popova na 100 m stylem dowolnym z MŚ w Perth. Obok same sławy: Michael Klim, Lars Frolander, Peter van der Hoogenband.

Migawkę na temat techniki Popova można zobaczyć tutaj (jest to wycięty fragment dłuższego filmu o nim, całość można zobaczyć pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=8BrRIZFk7O4):

Jestem ciekawy Waszych typów. Piszcie i wrzucajcie filmiki w komentarze. Jeśli dobrze pójdzie, uda nam się zrobić listę najładniej pływających kraulistów – do inspiracji na przyszłość.

Napisane przez: Paweł Rurak

PS Korzystając z okazji, pozdrawiam wcześniej wspomnianego we wpisie trenera i wychowawcę Edwarda Deca. 🙂

Zobacz też:
Ewolucja stylu dowolnego w pływaniu