Archiwa tagu: Technika pływania

Pływanie bez nóg to przywilej

W zeszłym tygodniu rozmawiałem z Kubą Karpiem, redaktorem wydawnictwa Inne Spacery, o paru mitach, na które wyeksponowani są początkujący triathloniści. Rozmowę nagraliśmy i można ją odsłuchać w formie podcastu, do czego bardzo gorąco wszystkich zachęcam.

W podcaście między innymi:

1. Najważniejsza jest technika
2. W triathlonie nogi nie są potrzebne
3. Nie warto oddychać na dwie strony
4. Dla triathlonisty pływanie w wodzie otwartej w piance jest lepsze niż na basenie
5. Chcesz startować w Ironmanie – postaw na długie, wolne treningi.
6. Jeśli nie pływałeś od małego niemal zawodniczo, po 30. czy 40. roku życia nie masz szans pływać szybko.

I pytanie bonusowe.

Napisane przez: Paweł Rurak

Jeśli podobała Ci się rozmowa, zobacz też inne wpisy poruszające zbliżone tematy:
Pływanie w triathlonie: mit nr 1
Pogromcy pływackich mitów

Warstwy w nauce pływania

Jest taki słynny cytat ze Shreka, kiedy to tytułowy bohater tłumaczy osłu, jakie cechy posiadają ogry: „Warstwy! Cebula ma warstwy! Ogry mają warstwy! Cebula ma warstwy, dociera?”. Tak się ciekawie składa, że myśl tę można przenieść na zupełnie inną, bo pływacką rzeczywistość. Warstwy bowiem powinien mieć również cały proces nauki pływania.

Może to wyglądać na przykład tak:

Nauka pływania jak cebula (i ogry) - też ma warstwy.

Nauka pływania jak cebula (i ogry) – też powinna składać się z warstw.

Czytaj dalej

Artykuł we wrześniowym „Bieganiu” i ćwiczenia techniczne

W najnowszym, wrześniowym numerze magazynu „Bieganie” dość obszerny artykuł zatytułowany „Zacząć pływanie od nowa”. W tekście parę słów o tym, jak wygląda nauka pływania oczami trenera i jak „wycisnąć” z niej dla siebie jak najwięcej. Polecam nie tylko początkującym, ale również tym, którzy swoje kilometry w wodzie już przerobili.

Do artykułu dołączony jest też bonus! Jako uzupełnienie do tekstu multimedialny przewodnik po podstawowych ćwiczeniach stosowanych w pływaniu. Są to filmiki przedstawiające ćwiczenia techniczne w ich podstawowych wersjach, bez dodatkowego sprzętu. Taki standard wykonania obowiązuje również na moich zajęciach.

Uzupełnienie do wersji papierowej można zobaczyć tutaj: http://www.magazynbieganie.pl/zaczac-plywanie-od-nowa-cwiczenia/

A tymczasem, nie przedłużając, zapraszam wszystkich do kiosków! 🙂

14088835_10208900488841807_1436134865_n

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Zdechły wieloryb (dead whale)
Krążenia ramion z rotacją

Zdechły wieloryb (dead whale)

Bardzo często na treningu zdarza się, że potrzeba ćwiczenia które działa szybko i nie wymaga zbyt wiele tłumaczenia. Zdechły wieloryb (z angielskiego dead whale) jest właśnie jednym z nich. To świetne narzędzie do korekty pozycji głowy podczas pływania, które działa podobnie jak kubeczek na czole w stylu grzbietowym. Wieloryba można jednak stosować również w innych stylach i to jest jego główną przewagą.

Zdechły wieloryb to ćwiczenie, którego nauczył mnie w Kanadzie Rod Barratt z Pacific Coast Swimming. Tam dzieci pływały je bardzo regularnie, gdyż dużą uwagę zwracano na utrzymanie neutralnej pozycji głowy (Rod udowadniał mi często, że prawie wszystkie problemy biorą się z jej nieodpowiedniej pozycji – miał rację). Jedyny potrzebny sprzęt to zwykła łopatka do pływania, najlepiej bez naciągniętych pasków. Dobrze również jeśli jest w miarę mała, nie ma wtedy ryzyka zahaczenia o nią ramieniem przy chwycie wody.

Zachęcam wszystkich po spróbowania. Ćwiczenie bardzo szybko zweryfikuje Waszą pozycję głowy w kraulu, a każdy błąd jest przez łopatkę bardzo szybko punktowany. W kraulu problemem jest oczywiście oddech, który na początku wydaje się prawie niemożliwy do wykonania. W Victorii niektóre dzieci doszły już do takiej wprawy, że potrafiły pływac w zasadzie wszystkimi stylami (no może oprócz klasyka) łącznie z nawrotami koziołkowymi. Ja jako nowicjusz w tej dziedzinie zacząłem od kraula i jestem w stanie w miarę pewnie przepłynąć długość basenu bez upuszczania łopatki. Efekty można zobaczyć na filmie poniżej.

Aha, byłbym zapomniał o najważniejszej rzeczy. Dobrze mieć łopatkę o w miarę jasnym kolorze, który kontrastuje z otoczeniem. Przeźroczyste bardzo ciężko znaleźć, a jak spadnie to szukaj wiatru w polu.

PS Pchanie łopatki do przodu wygląda trochę jak statek oceaniczny, który spotyka na swojej drodze zdechłego wieloryba i pcha go dziobem przed siebie – stąd właśnie wzięła się nazwa ćwiczenia. Na szczęście żadne ze zwierząt nie ucierpiało podczas kręcenia tego filmu. 😉

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Krążenia ramion z rotacją
Zapomniane rekordy: skok do wody na odległość

Czemu nie przekonuje mnie Brett Sutton?

Tak naprawdę nie bardzo wiem kim jest Brett Sutton. Nigdy nie miałem okazji go spotkać, ani zamienić z nim nawet paru słów. Uważam jednak, że za teksty zamieszczone w Internecie trzeba brać odpowiedzialność, szczególnie jeśli mocno mijają się z prawdą. Poniższy tekst to odpowiedź na artykuł, który ukazał się w Akademii Triathlonu tydzień temu: 7 mitów na temat pływania – Brett Sutton. Zdecydowanie nie jest to atak personalny i mam nadzieję, że za taki nie zostanie odebrany. Chciałbym za to rozwiązać kilka kwestii merytorycznych, które szczególnie początkujących triathlonistów mogą sprowadzić na wczesną drogę na manowce.

Pierwsze i najważniejsze: kontekst

Najważniejszą rzeczą, którą trzeba uwzględnić w każdym programie treningowym jest kontekst. Brett Sutton to trener triathlonistów z „górnej półki”, zawodników posiadających już pewną bazę pływackich umiejętności. Z tej właśnie perspektywy napisany jest jego tekst. Rozwiązania, które proponuje być może sprawdzają się wśród jego podopiecznych (przynajmniej za bardzo nie przeszkadzają), kierowane natomiast do szerokiej społeczności amatorów wołają o pomstę do nieba.

To właśnie jest mój największy zarzut do tekstu Suttona – nagłówki mają brzmieć kontrowersyjnie i podbijać oglądalność, a przy okazji utwierdzają triathlonistów w tym, że ich złe pływackie nawyki są tak naprawdę uzasadnione. Nie wszystko co Brett Sutton pisze jest też fundamentalnie złe. Są rzeczy, z którymi mógłbym się zgodzić, gdyby tylko nie ta jednostronność w wyrażaniu poglądów.

Tłum ludzi, a każdy inny.

Tłum ludzi, a każdy inny. Inny organizm, inne tło, inne cele.

Czytaj dalej

Tyler Clary – analiza wideo

Nie ma jednej, właściwej dla wszystkich techniki pływania. Mimo, że ostatecznie jest ona dostosowana do indywidualnych predyspozycji, to warto uczyć się i podglądać najlepszych – tym bardziej, że technologia dzisiaj nam to umożliwia. Po poprzednim wpisie z techniką Radka Kawęckiego, pooglądajmy jak pływa Amerykanin Tyler Clary – m. in. mistrz olimpijski z Londynu (2012 r.) na 200 m stylem grzbietowym i vice-mistrz świata na 400 m stylem zmiennym z Rzymu (2009 r.).

Analiza o tyle ciekawsza, bo wzbogacona o „amerykańskie bajery”. Oprócz samych ujęć spod wody dodano wykres prędkości pływania względem czasu. Wreszcie jest okazja zobaczyć jak „suche” wykresy prędkości z książek o pływaniu pasują do prawdziwego, „namacalnego” pływania.

Grzbiet

Kraul

Nogi pod wodą

Więcej filmów razem ze wskazówkami Tylera Clary można zobaczyć na jego stronie internetowej.

Tyler Clary (pierwszy od lewej).

Tyler Clary (pierwszy od lewej) [fot. Muse, https://flic.kr/p/6G95eX]

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Radek Kawęcki – analiza wideo
Jak poprawić rotację barków w pływaniu?

Radek Kawęcki – analiza wideo

Kto chciał zobaczyć jak pływa Radek Kawęcki musiał do tej pory albo wybrać się na zawody z jego udziałem albo czekać na transmisję Mistrzostw Europy albo Świata w telewizji. Teraz można napatrzeć się do woli oglądając analizę wideo zrobioną przez Swimstudio.

Cztery style, z czterech różnych perspektyw. Szczególnie miło ogląda się pracę nóg do delfina pod wodą – naprawdę silne kopnięcia i elastyczną pracę kręgosłupa w całym zakresie ruchu. W końcu to jedne z najszybszych „podwodnych” nóg na świecie.

Jeśli chcecie wiedzieć na bieżąco co dzieje się u „Kawy”, nie zapomnijcie zajrzeć na jego profil na facebooku.

Napisane przez: Paweł Rurak

PS. Zupełnie poza tematem techniki pływania. Zobaczcie jakie podpowiedzi wyskakują w google wpisując hasło „radoslaw kawecki”. Na zainteresowanie płci przeciwnej Radek chyba narzekać nie musi. 😉

Radek Kawęcki

Zobacz też:
Jak poprawić rotację barków w pływaniu?
Rozciąganie jest do bani!

Paradoks pływaka: przyspieszam, ale nie płynę szybciej

Nauczyłeś się już pływać. Potrafisz przepłynąć dłuższy ciąg kraulem bez zatrzymywania się przy ścianie i dotykania dna. Żaden problem. Jednak nauka pływania się jeszcze nie skończyła, a w dodatku jej złożoność zaczyna wzrastać znacząco. Zwiększa się też przekrój umiejętności, które trzeba zdobyć, żeby zacząć pływać szybko. Jedną z nich jest kontrola tempa pływania – podstawowy wymóg przed rozpoczęciem „prawdziwych” treningów.

Wielu dorosłych pływaków ma problem z przyspieszaniem. Mimo, że zjawisko to wśród tych „świeżo upieczonych” nie powinno zaskakiwać, to bardzo dziwi jeśli obserwujemy je u pływaków już od wielu lat startujących w zawodach (specjalizujących się w pływaniu masters albo w wyścigach triathlonowych). Parametr prędkości jest najważniejszym parametrem w treningu pływackim, więc kontrola tempa powinna być fundamentalną umiejętnością każdego zawodnika. A często nie jest.

Weźmy jako przykład proste zadanie: 4 x 100 dowolnym, pływane na cztery tempa. Esencją zadania jest to, że każda następna setka powinna być przepłynięta wyraźnie szybcej od poprzedniej (powiedzmy o ok. 5 sek. na każdym powtórzeniu). Niestety zdecydowanie zbyt często wśród dorosłych pływaków widać zbyt małe różnicowanie tempa. Zdarza się nawet, że wszystkie odcinki pływane są w tym samym czasie. Dlaczego?

3551166555_818f1e434b_z

[foto: Michael Lokner, https://www.flickr.com/photos/wwarby/3296379139]

Czytaj dalej

Ewolucja stylu dowolnego w pływaniu

Początki współczesnego pływania datuje się na początek XIX wieku. Do 1837 r. w Wielkiej Brytanii wybudowano już kilka basenów i pojawiły się pierwsze przepisy regulujące narodową rywalizację. Mimo to technika pływania przebyła od tego czasu bardzo długa drogę i odbiegała znacznie od tego, do czego przyzwyczaiły nas współczesne zawody w telewizji. Ewolucja stylu dowolnego jest szczególnie ciekawa i chciałbym opisać kilka przełomowych momentów historycznych, dzięki którym kraul stał się najszybszym i najbardziej popularnym ze stylów pływackich.

Ewolucja stylu dowolnego w pływaniu

Ewolucja stylu dowolnego w pływaniu. Przeszliśmy bardzo długą drogę. [foto: domena publiczna]

Czytaj dalej

Wysoki łokieć w kraulu

Wysoki łokieć to słowo klucz w pływaniu kraulem. W zasadzie cały styl dowolny opiera się na tej jednej koncepcji – zarówno podczas przenoszenia ręki nad wodą jak i podczas chwytu wody łokieć powinien znajdować się zdecydowanie wyżej niż dłoń. Można pokusić się o stwierdzenie, że w momencie jego „odkrycia” i pierwszego skutecznego zastosowania zupełnie zmienił się obraz rywalizacji kraulistów. Obecnie nikt chyba nie wyobraża sobie pływania kraulem bez wysokiego łokcia, chociaż nawet wielu zawodników wysokiej klasy ma problem z doprowadzeniem go do perfekcji.*

Wysoki łokieć pod wodą pomaga zwiększyć moc efektywnego odepchnięcia, a wykonany poprawnie nad wodą rozluźnia ramie, prowadząc do szybszej regeneracji. Wysoki łokieć na pewno jest techniką niezbędną do szybkiego pływania, ale jednocześnie bardzo trudną do wytrenowania. Ramię podczas tego ruchu jest ułożone w bardzo nienaturalnej pozycji (silna rotacja wewnętrzna w stawie ramiennym), a każdy błąd w ułożeniu jest bardzo mściwy – nie tylko zmniejszając zdolność do generowania napędu, ale również w łatwy sposób przyczyniając się do kontuzji barków.

Dlatego właśnie bardzo ważne jest wyćwiczenie tego ruchu na sucho, jeszcze zanim zaczniemy uczyć się wykonywać go w wodzie. Przydatne ćwiczenie, do nauki ustawienia całego ramienia w odpowiedniej pozycji zamieścił ostatnio Andrzej Skorykow z Warsaw Masters Team. Niewątpliwą zaletą ćwiczenia jest to, że można je wykonać wszędzie, co odbiera typowym marudom argument, że nie mają czasu na trening. Całość jest ładnie opisana na filmie poniżej:

Napisane przez: Paweł Rurak

*Trochę inną sprawą jest stopień wykorzystania tzw. wysokiego łokcia przez sprinterów. Pod wodą nie wykonują oni tak mocnej pionizacji przedramienia jak ich koledzy średnio- i długodystansowcy. O ile łokieć pod wodą zawsze pozostaje wyżej niż dłoń, to ramie jest znacznie bardziej wyprostowane w łokciu. Nad wodą natomiast wielu sprinterów już całkowicie zrezygnowało z tej koncepcji, prowadząc ramiona całkowicie wyprostowane.

Wysoki łokieć nad wodą

Wysoki łokieć nad wodą. Cullen Jones. [foto: Swimming Family]

Zobacz też:
Kraul na sucho
Płetwy w treningu pływania