Archiwa tagu: sylwetki

Three-Year Swim Club

Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Lata 30. ubiegłego wieku, Hawaje. Na wyspach żyje wielu imigrantów japońskiego pochodzenia, większość z nich pracuje na plantacjach trzciny cukrowej. Nie jest to lekkie życie i nikomu się przez talerz nie przelewa. Praktycznie jedyną zabawą najmłodszego pokolenia jest pluskanie się w kanałach irygacyjnych. Notabene, jest to zabronione i karane linczem przez strażników plantacji. I wtedy, w tej ponurej rzeczywistości pojawia się nauczyciel z pobliskiej szkoły – Soichi Sakamoto, który znudzony swoim życiem postanawia nauczyć dzieciaki pływać (choć sam za bardzo nie umie).

Od tej pory sprawy nabierają zawrotnego tempa. Dzieciaki coraz lepiej radzą sobie z wodą, a Sakamoto zaczyna widzieć w nich coś więcej. Zakłada klub pływacki, tytułowy Three-Year Swim Club, którego celem są Igrzyska Olimpijskie w pływaniu (właśnie w przeciągu trzech lat). Mimo wszystkich przeciwności losu, niedożywione dzieci z plantacji już w pierwszym roku biją na głowę dwukrotnie większych przeciwników. W drugim roku zdobywają mistrzostwo Stanów Zjednoczonych i z powodzeniem startują na zawodach międzynarodowych. W trzecim na ich drodze staje najpoważniejsza z przeszkód – wybuch II Wojny Światowej.

Three-Year Swim Club w nowych strojach klubowych. Jedno z historycznych zdjęć zawartych w książce Julie Checkoway. Zdjęcie oryginalnie udostępnione przez Alexander and Baldwin Sugar Museum

Three-Year Swim Club w nowych strojach klubowych. Jedno z historycznych zdjęć zawartych w książce Julie Checkoway. Zdjęcie oryginalnie udostępnione przez Alexander and Baldwin Sugar Museum

Czytaj dalej

Michael Phelps i jego droga do ośmiu złotych medali w Pekinie

Kiedy Michael Phelps na Igrzyskach w Atenach w 2004 roku zdobył 8 medali (6 złotych, 1 srebrny i jeden brązowy) była to jego pierwsza próba pobicia legendarnego rekordu Marka Spitza (7 złotych medali na jednych Igrzyskach Olimpijskich). Głodny sukcesu Amerykanin podporządkował całe następne czterolecie pobiciu tego legendarnego wyczynu. Do sieci przeciekały niesamowite nagrania z trenigów, a sam Phelps zdawał się nie nie odpoczywać ani na trochę. Pamiętam nawet doniesienia z gazet, że w przeciągu czterech lat, od 2004 do 2008 roku wziął sobie jedynie 2 tygodnie wolnego (na święta lub inne rodzinne okazje).

Po czterech latach Amerykanin był już więc gotowy. Na parę tygodni przed ostatecznym testem uzyskiwał świetne wyniki, pobił kilka rekordów świata i skupił na sobie oczy wszystkich, nawet osób słabo związanych z pływaniem i sportem. O tym, jak trudne czekało na niego zadanie, świadczy choćby kalendarz startów.

Terminarz Michaela Phelpsa na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie 2008:
Dzień 1 – eliminacje 400 zm,
Dzień 2 – eliminacje 200 dow, finał 400 zmiennym,
Dzień 3 – półfinały 200 dow, finał 4 x 100 dowolnym, eliminacje 200 delfinem,
Dzień 4 – finał 200 dow, półfinał 200 delfinem,
Dzień 5 – finał 200 delfinem, finał 4 x 200 dowolnym, eliminacje 200 zmiennym
Dzień 6 – półfinał 200 zmiennym, eliminacje 100 delfinem,
Dzień 7 – finał 200 zmiennym, półfinał 100 delfinem,
Dzień 8 – finał 100 delfinem,
Dzień 9 – finał 4 x 100 zmiennym.

Czytaj dalej

Sztafeta 4 x 100 dowolnym Londyn 2012

Są takie wydarzenia sportowe, które zostawiają ślad w historii na długie lata. Wydaje się, że stwierdzenie to działa szczególnie mocno, kiedy mówimy o Igrzyskach Olimpijskich. Tam wszystko dzieje się jakoś szybciej i intensywniej. W 2008 roku w Pekinie, Francuzi przegrali z Amerykanami sztafetę 4 x 100 dowolnym dosłownie na ostatnim wyciągnięciu ręki, po elektryzującym finiszu. Sztafeta ta należy do moich ulubionych wyścigów w historii – nie dlatego, że jakoś szczególnie kibicuję Amerykanom czy Francuzom, ale dlatego że był to wyścig najwyższej światowej klasy.

Cztery lata później, głodni olimpijskiego złota Francuzi mieli przystąpić do rewanżu. Z tym że, o ile w Pekinie byli niewątpliwymi faworytami, to w Londynie ich ewentualne zwycięstwo nie było aż tak prawdopodobne. Przed wyścigiem nie byli nawet kandydatami do złota. To Australijczycy byli groźni i to oni mieli złoić skórę Amerykanom. Przez 4 lata zmienił się też skład francuskiej sztafety: przede wszystkim w finale nie wystąpił gigant Allain Bernard, który jeszcze w Pekinie uchodził za niemożliwego do pokonania na 100 dowolnym. Zamiast niego na ostatniej zmianie miał popłynąć młodzik, wtedy jeszcze zaledwie 20-letni, Yannick Agnel.

Dla tych, którzy nie oglądali lub nie pamiętają tego wyścigu, nie zdradzam wyniku. Jest to pojedynek, który zdecydowanie może konkurować o miano najbardziej emocjonującego wyścigu ostatnich lat – przynajmniej w kategorii sztafet. Jeżeli cztery lata wcześniej mogliśmy cieszyć oczy niesamowitym finiszem, to tym razem… też! Zapraszam do oglądania.

Jak widać historia lubi się odwracać. Na podium nie załapali się też główni faworyci do złota, Australijczycy. Nie dlatego, że pływali wolno – po prostu wyścig był cholernie szybki. Ostateczne wyniki medalistów poniżej:

1st  France 3:09.93
Amaury Leveaux (48.13)
Fabien Gilot (47.67)
Clément Lefert (47.39)
Yannick Agnel (46.74)

2nd United States 3:10.38
Nathan Adrian (47.89)
Michael Phelps (47.15)
Cullen Jones (47.60)
Ryan Lochte (47.74)

3rd Russia 3:11.41 
Andrey Grechin (48.57)
Nikita Lobintsev (47.39)
Vladimir Morozov (47.85)
Danila Izotov (47.60)

Stany Zjednoczone w 2008, Francja w 2012. Kto okaże się zwycięzcą w Rio w 2016? Dowiemy się już za 8,5 miesiąca!

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Wielkie pływackie pojedynki: sztafeta 4 x 100 dow, Pekin
Wielkie pływackie pojedynki: Thorpe,Hoogenband, Phelps

Czemu nie przekonuje mnie Brett Sutton?

Tak naprawdę nie bardzo wiem kim jest Brett Sutton. Nigdy nie miałem okazji go spotkać, ani zamienić z nim nawet paru słów. Uważam jednak, że za teksty zamieszczone w Internecie trzeba brać odpowiedzialność, szczególnie jeśli mocno mijają się z prawdą. Poniższy tekst to odpowiedź na artykuł, który ukazał się w Akademii Triathlonu tydzień temu: 7 mitów na temat pływania – Brett Sutton. Zdecydowanie nie jest to atak personalny i mam nadzieję, że za taki nie zostanie odebrany. Chciałbym za to rozwiązać kilka kwestii merytorycznych, które szczególnie początkujących triathlonistów mogą sprowadzić na wczesną drogę na manowce.

Pierwsze i najważniejsze: kontekst

Najważniejszą rzeczą, którą trzeba uwzględnić w każdym programie treningowym jest kontekst. Brett Sutton to trener triathlonistów z „górnej półki”, zawodników posiadających już pewną bazę pływackich umiejętności. Z tej właśnie perspektywy napisany jest jego tekst. Rozwiązania, które proponuje być może sprawdzają się wśród jego podopiecznych (przynajmniej za bardzo nie przeszkadzają), kierowane natomiast do szerokiej społeczności amatorów wołają o pomstę do nieba.

To właśnie jest mój największy zarzut do tekstu Suttona – nagłówki mają brzmieć kontrowersyjnie i podbijać oglądalność, a przy okazji utwierdzają triathlonistów w tym, że ich złe pływackie nawyki są tak naprawdę uzasadnione. Nie wszystko co Brett Sutton pisze jest też fundamentalnie złe. Są rzeczy, z którymi mógłbym się zgodzić, gdyby tylko nie ta jednostronność w wyrażaniu poglądów.

Tłum ludzi, a każdy inny.

Tłum ludzi, a każdy inny. Inny organizm, inne tło, inne cele.

Czytaj dalej

Asia Ciszewska nominowana do Nagrody Alchemika

Dzisiejszy wpis nie do końca pływacki, ale ważny, bo powiązany z moją podopieczną. Asia Ciszewska, mistrzyni świata MTB 12h solo, którą w zeszłym sezonie wspierałem w treningu siłowym, została nominowana do Nagrody Alchemika. Opisana przez organizatorów jako „nasza nieznana mistrzyni świata” zbiera głosy internautów do 15 listopada. Gra warta jest świeczki, tym bardziej że Asia zadeklarowała przeznaczenie połowy wygranej dalej, jako wsparcie dla społeczności kolarskiej (więcej o tym poniżej).

Głosowanie zajmuje jedynie chwilkę, wiec bez zbędnego przedłużania kieruje na stronę konkursu: http://www.nagrodaalchemika.pl/ – zakładka ZAGŁOSUJ.

Tych jeszcze niezdecydowanych lub wręcz przeciwnie – zainteresowanych wyczynami Asi kieruje do materiału filmowego zrobionego na potrzeby konkursu.

Asia o konkursie:

To dla mnie ogromny zaszczyt, słowo! Uważam jednak, że jeżeli uśmiechnęło się do mnie szczęście, to warto, a nawet trzeba! 🙂 to szczęście podać dalej. Dlatego zdecydowałam się przekazać połowę swojej ewentualnej wygranej, niemalże 10.000 złotych dalej. 

Chciałabym, żeby to był: Wiktor Zemanek i jego trasy lub Mirek Bieniasz i jego Juniorzy, lub twórcy tras Enduro w Srebrnej Górze. Komu przekażę połowę wygranej na trasy marzeń i marzenia innych, zadecyduje głosowanie na naszym Facebook’u i/lub na naszym blogu

Dlatego, ślicznie proszę o Wasz głos: Niech się dzieją trasy!

Nie zapomnijcie też zajrzeć na blog Asi i Artura „Przygoda i Rower”: http://przygodairower.pl/

Asia Ciszewska, fot. Kamila Panasiuk

Asia Ciszewska, fot. Kamila Panasiuk

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Aśka Ciszewska Mistrzynią Świata MTB 12h SOLO
Nowe barwy klubowe

Czego nauczył mnie Ido Portal?

Ido Portal to bardzo ciekawa osobowość we współczesnym świecie kultury fizycznej. Standardowe określenia typu „trener kondycyjny” albo „trener funkcjonalny” są jednak w stosunku do niego zupełnie nietrafione. Ido wyłamał się bowiem ze wszystkich konwencji i jako swoją specjalność wybrał obszar bardzo szeroki – ruch. Nie fitness czy trening siłowy, nie konkretną dyscyplinę sportową, tylko ruch wykraczający poza wszelkie znane nam specjalizacje.

Na działalnośc Ido trafiłem już ponad dwa lata temu. Nawet w tak ograniczonym medium jak internet, gdzie trudno o przekazanie wszystkiego co w kulturze fizycznej istotne, warsztat trenerski Ido Portala robi wrażenie. Ostatnio trafiła się okazja zobaczyć jak uczy na żywo – na warsztatach Movement-X w Northampton. Zapakowaliśmy się więc z Piotrkiem Safrończykiem w samolot i ruszyliśmy potrenować z najlepszym nauczycielem ruchu na świecie (mogę to teraz napisać bez wahania).

Ido Portal i uczniowie.

Ido Portal i uczniowie. 😉

Czytaj dalej

Wielkie pływackie pojedynki – Thorpe / Hoogenband / Phelps

„Wyścig stulecia”. „Największy pływacki wyścig wszech czasów”. Takie nagłówki pojawiały się w mediach przed startem na 200 m dowolnym na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. W 2004 roku kibice pływania mieli oglądać prawdziwą ucztę. W jednym finale, na słupkach startowych spotkały się bowiem cztery wielkie gwiazdy światowego pływania: Ian Thorpe (ówczesny rekordzista świata na tym dystansie), Pieter van den Hoogenband (obrońca tytułu sprzed czterech lat), Michael Phelps (pierwsza próba zdobycia ośmiu złotych medali na jednych Igrzyskach) i Grant Hackett (poprzedni rekordzista świata na 200 dowolnym).

Dla Thorpe’a wyścig ten miał być rewanżem za poprzednie Igrzyska w Sydney, gdzie przegrał z Hoogenbandem przed własną publicznością. Jak zakończył się wyścig? Większość z Was pewnie pamięta, ale żeby nie psuć emocji, zapraszam do oglądania.

Czytaj dalej

Alex Meyer: trening długodystansowca na lądzie

Widzieliście kiedyś pływaka specjalizującego się w Open Water, który dobrze radzi sobie z ćwiczeniami na lądzie? Chociaż jest to prawdziwa rzadkość, udało mi się takiego poznać w tym roku na BCT Maratonie w Gdyni. Alex Meyer od razu zwrócił moją uwagę całkiem sensowną i nieprzypadkową rozgrzewką przed startem, potem wygrał zawody z dużą przewagą i jak się wydawało bez wielkiego trudu.

Okazuje się, że nie jest to wyłączny efekt pracy w wodzie. Jak zobaczycie na filmie poniżej Alex całkiem przyzwoicie radzi sobie na lądzie i choć nie są to ćwiczenia na dużym obciążeniu, to jakość ich wykonania stoi na naprawdę wysokim poziomie. Rzadko kiedy można zobaczyć pływaków ćwiczących z taką precyzją. Taką pracę na lądzie bardzo lubię oglądać, dlatego tym bardziej zachęcam do oglądania.

PS Prywatnie Alex Meyer to bardzo sympatyczny i skromny gość, więc odsyłam na jego stronę: http://www.alexmeyerswimming.com/ – warto zapoznać się z jego sylwetką.

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz również:
Przepłynąć Kanał La Manche
Trening lądowy w plywaniu