Archiwa tagu: pływanie długodystansowe

Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej Open Water

Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej AAA trwały od 6 do 10 lipca. Następnego dnia pływaliśmy jeszcze w mistrzostwach prowincji na wodach otwartych. Zmęczenia po 5 dniach trudnych zawodów w zasadzie nie było widać – wygląda na to, że perspektywa „wykąpania” się w jeziorku w ciepły dzień zadziałała wystarczająco pobudzająco. 😉

Zawody odbywały się na trzech dystansach, zależnych od kategorii wiekowej (1 km, 2 km i 5 km). Organizacyjnie nie odbiegały one w zasadzie od tych polskich. Jedyną różnicą był wyczuwalny nacisk na szybkie skończenie rywalizacji – poszczególne kategorie wiekowe startowały w falach w odstępach 1,5-2 min od siebie. Dawało to trochę poczucie niepotrzebnego pośpiechu i na pewno odbierały widowiskowości i prestiżu, a były to w końcu zawody rangi mistrzowskiej. Podobnie zresztą jest w zawodach basenowych o czym pisałem nieco wcześniej tutaj: http://paulpipers.pl/blog/2015/12/w-obronie-polskich-zawodow-plywackich/. Tak czy inaczej plan został osiągnięty. Zawodnicy wystartowali o 9:45, a o 11:30 było już po dekoracjach, szybciej chyba się już nie dało.

Były też medale moich podopiecznych. W kategorii chłopców 13-14 lat złoty medal zdobył Anthony Gutierrez, a brąz Artem Kuklev.

Podium w kategorii 13-14 lat. Na pierwszym miejscu Anthony Gutierrez, na trzecim Aretm Kuklev.

Podium w kategorii 13-14 lat. Na pierwszym miejscu Anthony Gutierrez, na trzecim Artem Kuklev.

Krótka migawka z zawodów w galerii poniżej:

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej AAA
Wrażenia z zawodów NRST Fall Invitational

Diana Nyad – z Kuby na Florydę

Pierwszy raz usłyszałem o Dianie Nyad, zaraz po jej udanej próbie przepłynięcia z Kuby na Florydę we wrześniu 2013 roku. Zamiast podziwu dla morderczej próby (110,86 mil = 178,41 km) w środowisku słychać było pełno „hejtu” i wątpliwości. „Podpłynęła łódką”, „pływała za łodzią, żeby zmniejszyć opór” – to przykładowe hasła, które wtedy słyszałem na temat tej przeprawy. Niespecjalnie lubię uczestniczyć w dyskusjach pełnych oskarżeń, więc odsunąłem to na bok i o temacie praktycznie zapomniałem.

Diana Nyad zainteresowała mnie na nowo, kiedy dostałem na urodziny książkę „Diana Nyad – Find a Way”. Pomyślałem, że temat kontrowersyjnej przeprawy już ucichł na tyle, że wreszcie będę mógł wyrobić sobie o nim własne zdanie. W dodatku skoro istnieje już książka, to obraz sytuacji można uzupełnić o punkt widzenia samej bohaterki.

Diana Nyad - Find a Way

Diana Nyad – Find a Way

Czytaj dalej

Nawigacja i open water

O tym, że w wyścigach na wodach otwartych trzeba nawigować wie pewnie każdy pływak i triathlonista. Dobrodziejstwem ery GPSów w zegarkach jest łatwość porównania trasy zawodów z tą rzeczywistą. Mimo drobnych niedokładności, obraz zygzaków na mapie potrafi naprawdę otworzyć oczy. Dzięki temu wiemy jak ważna na otwartych akwenach jest nawigacja i jak wiele czasu trzeba poświęcić na doskonalenie tej umiejętności.

Dzisiaj jednak spojrzenie na problem z trochę innej perspektywy. Jeden z moich pływaków – Paweł Bieńkowski podesłał świetny filmik nagrany podczas zakończenia etapu pływackiego Half Ironman w Australii. Jak na dłoni widać, że nie wszyscy opanowali nawigację i dodają do swojego wyścigu nawet po kilkaset metrów. Nagranie jest o tyle ciekawe, że zostało złapane w niemal idealnych warunkach – bez fal i prądów morskich. Warto też zaznaczyć, że kamera bardzo spłaszcza obraz (żółte bojki znajdują się w odległości ok. 200-300 m od brzegu).

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Pływanie w triathlonie: mit numer 1
Korona oceanów

Warszawa pływa Open Water

Miniona sobota była dobrym dniem dla warszawskiego pływania. Duże zasługi w tej kwestii miały I Mistrzostwa Warszawy Open Water, w których wystartowały aż 132 osoby, bijąc tym samym polski rekord frekwencji w zawodach tego typu. Ktoś może zapyta: czy w Warszawie można w ogóle zorganizować maraton pływacki? Można i jak sie okazuje na calkiem wysokim poziomie organizacyjnym.

A wszystko to z inicjatywy Andrzeja Skorykowa (Warsaw Masters Team), który postanowił wskrzesić tradycję wyścigów na wodach otwartych rozgrywanych na Jeziorku Czerniakowskim. W latach 90. startowali tu triathlonisci. Znacznie wcześniej, bo w latach 60. i 70. odbywały się pierwsze zawody pływackie. Podobno już przed II Wojną Światową rozgrywany był tu wielki wyścig. Niestety do historii Open Water na Jeziorku strasznie trudno się dokopać, więc jeśli ktoś posiada więcej informacji to proszę o wsparcie.

Janek Urbaniak ściga się na trasie z kaczkami

Janek Urbaniak ściga się na trasie z kaczkami. [fot. Wojtek Wydmuch]

Czytaj dalej

Korona Oceanów

Korona Oceanów* to pływacki odpowiednik Korony Ziemi. Jest to siedem najważniejszych przepraw w pływaniu długodystansowym na całym świecie. Jeśli wierzyć statystykom, to do tej pory Koronę Ziemi zdobyło już 347 wspinaczy, Koronę Oceanów natomiast jedynie czterech pływaków. Pierwszy był Stephen Redmond z Irlandii, który „dołożył” ostatnią przeprawę 14 czerwca 2012 r. Pierwszą kobietą została Anna-Carin Nordin ze Szwecji.

Pomysł Korony Oceanów jako pierwszy podrzucił Steven Munatones w 2008 r.** Uważał, że pływanie długodystansowe zasługuje na „wodny” odpowiednik Korony Ziemi – prawdziwe wyzwanie dla najlepszych długodystansowców. I taka właśnie jest Korona Oceanów. Jest to siedem oceanicznych przepraw w skrajnie różniących się od siebie warunkach. Jej ukończenie wymaga od pływaka ogromnej wszechstronności – umiejętności pływania zarówno w zimnej i ciepłej wodzie, zdolności do radzenia sobie z wysokimi falami, pływami morskimi, niekorzystną pogodą i morskimi zwierzętami. Ale sama wytrwałość i chęci niestety nie wystarczą. Podobnie jak w przypadku Korony Ziemi, samo podjęcie próby ukończenia Korony Oceanów wymaga od pływaków wiele planowania oraz dużego nakładu środków finansowych. Mimo to śmiałków raczej nie zabraknie.

Czytaj dalej

Alex Meyer: trening długodystansowca na lądzie

Widzieliście kiedyś pływaka specjalizującego się w Open Water, który dobrze radzi sobie z ćwiczeniami na lądzie? Chociaż jest to prawdziwa rzadkość, udało mi się takiego poznać w tym roku na BCT Maratonie w Gdyni. Alex Meyer od razu zwrócił moją uwagę całkiem sensowną i nieprzypadkową rozgrzewką przed startem, potem wygrał zawody z dużą przewagą i jak się wydawało bez wielkiego trudu.

Okazuje się, że nie jest to wyłączny efekt pracy w wodzie. Jak zobaczycie na filmie poniżej Alex całkiem przyzwoicie radzi sobie na lądzie i choć nie są to ćwiczenia na dużym obciążeniu, to jakość ich wykonania stoi na naprawdę wysokim poziomie. Rzadko kiedy można zobaczyć pływaków ćwiczących z taką precyzją. Taką pracę na lądzie bardzo lubię oglądać, dlatego tym bardziej zachęcam do oglądania.

PS Prywatnie Alex Meyer to bardzo sympatyczny i skromny gość, więc odsyłam na jego stronę: http://www.alexmeyerswimming.com/ – warto zapoznać się z jego sylwetką.

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz również:
Przepłynąć Kanał La Manche
Trening lądowy w plywaniu