Archiwa tagu: pacific coast swimming

Mistrzostwa Kolumbii Brytyjskiej AAA

Muszę przyznać, że Kanadyjczycy mają talent do organizowania zawodów, w których rywalizacja drużynowa budzi niesamowite emocje. Pewnie, wyścigi indywidualne dalej pozostają najważniejsze, w końcu pływanie to głównie sport indywidualny. Gdzieś na drugim planie jednak odbywa się pojedynek drużyn, w którym każdy punkt ma ogromne znaczenie, a każda wygrana sztafeta, lub (niestety) dyskwalifikacja może zmienić finalną klasyfikację.

Tak było na właśnie skończonych Mistrzostwach Kolumbii Brytyskiej w Victorii. I choć najważniejsze zawody tego sezonu jeszcze przed nami (Mistrzostwa Kanady Juniorów), to wszyscy zaabsorbowani byli osiągnięciem wspólnego celu jako drużyna – był to wyścig o piąty z rzędu tytuł najlepszego klubu prowincji. Taka sztuka nie udała się jeszcze żadnemu klubowi Kolumbii Brytyjskiej.

Mistrzowie prowincji po raz piąty z rzędu! (fot. Santiago Gutierrez)

Mistrzowie prowincji po raz piąty z rzędu! (fot. Santiago Gutierrez)

Czytaj dalej

Wrażenia z zawodów NRST Fall Invitational

Pierwsze zawody za granicą już za mną. Nie będę się zbyt szczegółowo rozwodził nad wynikami, powiem tylko, że jak na otwarcie sezonu poszło świetnie – dużo życiówek (niektóre nawet po kilkanaście sekund ), wypełnione cele treningowe, ale też sporo informacji na temat niedociągnięć. Mamy nad czym pracować. Zamiast obszernej relacji, chciałem jednak napisać kilka słów o tym, czym różnią się zawody w Kanadzie od zawodów w Polsce. Nie jest to oczywiście jakaś wielka rewolucja, wszystko odbywa się według tego samego schematu. Mimo jest parę szczegółów, które wpływają na odbiór zawodów i sprawiają, że długie godziny na basenie stają się odrobinę krótsze.

1. Serie mieszane dziewczyny-chłopcy

Rozwiązanie podobno stosowane dopiero od 2-3 lat, ale bardzo skracające zawody – szczególnie jeżeli nie są to wyścigi jakiejś wielkiej rangi. Dziewczyny ścigają się z chłopakami w tych samych seriach, nie ma niepotrzebnych pustek, a końcowe wyniki i tak klasyfikowane są wg płci. W dodatku serie wydają się być bardziej wyrównane.

2. „Team cheer” i barwy klubowe

Temat przynależności klubowej jest tutaj traktowany naprawdę serio. Nawet tutaj, na zawodach, w których uczestniczyły dzieciaki w wieku od 8 lat wzwyż, ciężko zauważyć zawodnika bez pełnego ubioru klubowego (koszulka, dresy, plecak, gadżety). Szczególnie podobały mi się metody integracji młodych adeptów z grupą starszych zawodników. Rozgrzewka na lądzie zwykle odbywa się w jednej grupie (my przywieźliśmy 94 dzieci), a same ćwiczenia prowadzą najstarsi pływacy. Fajnym zwyczajem jest też team cheer, czyli okrzyk klubowy, który przed rozpoczęciem zawodów, przybiera formę publicznego pojedynku między grupami. Oczywiście każdy klub ma po kilka wersji okrzyków, a słowa znają nawet 8-latkowie.

3. Bufet dla trenerów

Najsmaczniejsza część zawodów. Co jakiś czas, pomiędzy seriami przejeżdża wózek z kanapkami, herbatą/kawą, owocami, słodkimi bułeczkami i Bóg jeden wie jakimi przekąskami. Poczęstunek tylko dla trenerów, co sprawia, że praca staje się dużo przyjemniejsza (głodny z pewnością nikt nie wyjdzie). Ciekawe jest też to, że całą obsługę zawodów zapewniają wolontariusze, łącznie z sędziami i pomiarem czasu. Kanadyjczycy nie mają zwyczaju płacić za tego typu usługi, dzięki temu mogą zapewnić bogatszą oprawę samych zawodów.

Niestety nie miałem czasu zrobić zbyt wielu zdjęć, które nadawałyby się na bloga. W ramach pocieszenia zdjęcie pływackiej bluzy, która naprawdę mnie urzekła.

1-1-IMG_2596

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Nowe barwy klubowe
Przed pierwszymi zawodami z PCS

Przywilej młodości. Kilka centymetrów wzrostu więcej przez wakacje daje bardzo dużo. ;)
Zaraz po tym kiedy wspomniałem swoim kolegom, że na prawdę lubię ten zwyczaj, zostałem poinformowany, że jedzenie w Nanaimo to nic specjalnego. W grudniu PCS organizuje zawody Christmas Cracker, na których jedzenie to rzekomo prawdziwy róg obfitości. Już nie mogę się doczekać. :)

Przed pierwszymi zawodami z PCS

NRST Fall Invitational organizowane w najbliższy weekend przez pobliski klub Nanaimo Riptides to pierwsze zawody w tym sezonie, na które jadę ze swoimi podopiecznymi. Limit uczestników ustawiony na 250, już kilka razy był przesuwany – coś czuję, że czeka nas niezłe ściganie.

Mimo, że stawka zawodów nie jest jakaś wygórowana, to nie chcemy zmarnować zawodów – mamy do sprawdzenia kilka rzeczy, nad którymi pracowaliśmy w ostatnich tygodniach:

  • 200 zmiennym i strategia pływania tego dystansu;
  • test szybkości nawrotu na 50 dowolnym (mierzony 5 m przed ścianą i 10 metrów po odbiciu);
  • rozkład tempa na 400 dowolnym – praca nad „negative split”;

Cała grupa płynie konkurencje wymienione powyżej + 3 własne do wyboru. Nie chcemy się specjalizować, w końcu to dopiero 12-14 latki. Na specjalizację jeszcze przyjdzie czas.

Tak czy inaczej to pierwsze moje zawody w nowych barwach i powoli czuć zbliżające się emocję. Na relację zapraszam po weekendzie, a tymczasem…

…trzymajcie kciuki!

Coś mi mówi, że "Pioruny" zrobią w Nanaimo niezłą burzę. ;) [fot. David Lewis, https://flic.kr/p/6RALUT, CC BY-NC-ND 2.0]

Coś mi mówi, że „Pioruny” zrobią w Nanaimo niezłą burzę. 😉 [fot. David Lewis, https://flic.kr/p/6RALUT, CC BY-NC-ND 2.0]

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Nowe barwy klubowe
Kalendarz zawodów metodą 1-3-2

Nowe barwy klubowe

It’s official! W sezonie 2015/2016 będę trenerem pływania w klubie Pacific Coast Swimming w kanadyjskiej Victorii. Moi podopieczni to grupa ok. 20 dzieciaków w wieku 11-14 lat.

Cieszę się, że trafiłem tak dobrze. Pacific Coast Swimming to klub, który już trzy razy z rzędu wygrał mistrzostwa prowincji (British Columbia), a w ostatnich juniorskich mistrzostwach Kanady zajął 5 miejsce. Z ostatnich rozmów z trenerami wynika, że mają niezły apetyt na wygraną w przyszłym sezonie, wiec rok 2016 może być całkiem ciekawy. Czas pokaże. 🙂

IMG_0807a

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Warsztaty Fighting Monkey
Projekt Kanada