Archiwa tagu: Michael Phelps

Michael Phelps i jego droga do ośmiu złotych medali w Pekinie

Kiedy Michael Phelps na Igrzyskach w Atenach w 2004 roku zdobył 8 medali (6 złotych, 1 srebrny i jeden brązowy) była to jego pierwsza próba pobicia legendarnego rekordu Marka Spitza (7 złotych medali na jednych Igrzyskach Olimpijskich). Głodny sukcesu Amerykanin podporządkował całe następne czterolecie pobiciu tego legendarnego wyczynu. Do sieci przeciekały niesamowite nagrania z trenigów, a sam Phelps zdawał się nie nie odpoczywać ani na trochę. Pamiętam nawet doniesienia z gazet, że w przeciągu czterech lat, od 2004 do 2008 roku wziął sobie jedynie 2 tygodnie wolnego (na święta lub inne rodzinne okazje).

Po czterech latach Amerykanin był już więc gotowy. Na parę tygodni przed ostatecznym testem uzyskiwał świetne wyniki, pobił kilka rekordów świata i skupił na sobie oczy wszystkich, nawet osób słabo związanych z pływaniem i sportem. O tym, jak trudne czekało na niego zadanie, świadczy choćby kalendarz startów.

Terminarz Michaela Phelpsa na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie 2008:
Dzień 1 – eliminacje 400 zm,
Dzień 2 – eliminacje 200 dow, finał 400 zmiennym,
Dzień 3 – półfinały 200 dow, finał 4 x 100 dowolnym, eliminacje 200 delfinem,
Dzień 4 – finał 200 dow, półfinał 200 delfinem,
Dzień 5 – finał 200 delfinem, finał 4 x 200 dowolnym, eliminacje 200 zmiennym
Dzień 6 – półfinał 200 zmiennym, eliminacje 100 delfinem,
Dzień 7 – finał 200 zmiennym, półfinał 100 delfinem,
Dzień 8 – finał 100 delfinem,
Dzień 9 – finał 4 x 100 zmiennym.

Czytaj dalej

Sztafeta 4 x 100 dowolnym Londyn 2012

Są takie wydarzenia sportowe, które zostawiają ślad w historii na długie lata. Wydaje się, że stwierdzenie to działa szczególnie mocno, kiedy mówimy o Igrzyskach Olimpijskich. Tam wszystko dzieje się jakoś szybciej i intensywniej. W 2008 roku w Pekinie, Francuzi przegrali z Amerykanami sztafetę 4 x 100 dowolnym dosłownie na ostatnim wyciągnięciu ręki, po elektryzującym finiszu. Sztafeta ta należy do moich ulubionych wyścigów w historii – nie dlatego, że jakoś szczególnie kibicuję Amerykanom czy Francuzom, ale dlatego że był to wyścig najwyższej światowej klasy.

Cztery lata później, głodni olimpijskiego złota Francuzi mieli przystąpić do rewanżu. Z tym że, o ile w Pekinie byli niewątpliwymi faworytami, to w Londynie ich ewentualne zwycięstwo nie było aż tak prawdopodobne. Przed wyścigiem nie byli nawet kandydatami do złota. To Australijczycy byli groźni i to oni mieli złoić skórę Amerykanom. Przez 4 lata zmienił się też skład francuskiej sztafety: przede wszystkim w finale nie wystąpił gigant Allain Bernard, który jeszcze w Pekinie uchodził za niemożliwego do pokonania na 100 dowolnym. Zamiast niego na ostatniej zmianie miał popłynąć młodzik, wtedy jeszcze zaledwie 20-letni, Yannick Agnel.

Dla tych, którzy nie oglądali lub nie pamiętają tego wyścigu, nie zdradzam wyniku. Jest to pojedynek, który zdecydowanie może konkurować o miano najbardziej emocjonującego wyścigu ostatnich lat – przynajmniej w kategorii sztafet. Jeżeli cztery lata wcześniej mogliśmy cieszyć oczy niesamowitym finiszem, to tym razem… też! Zapraszam do oglądania.

Jak widać historia lubi się odwracać. Na podium nie załapali się też główni faworyci do złota, Australijczycy. Nie dlatego, że pływali wolno – po prostu wyścig był cholernie szybki. Ostateczne wyniki medalistów poniżej:

1st  France 3:09.93
Amaury Leveaux (48.13)
Fabien Gilot (47.67)
Clément Lefert (47.39)
Yannick Agnel (46.74)

2nd United States 3:10.38
Nathan Adrian (47.89)
Michael Phelps (47.15)
Cullen Jones (47.60)
Ryan Lochte (47.74)

3rd Russia 3:11.41 
Andrey Grechin (48.57)
Nikita Lobintsev (47.39)
Vladimir Morozov (47.85)
Danila Izotov (47.60)

Stany Zjednoczone w 2008, Francja w 2012. Kto okaże się zwycięzcą w Rio w 2016? Dowiemy się już za 8,5 miesiąca!

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Wielkie pływackie pojedynki: sztafeta 4 x 100 dow, Pekin
Wielkie pływackie pojedynki: Thorpe,Hoogenband, Phelps

Pogromcy pływackich mitów

Miejskie legendy (urban legends) to nieprawdziwe historie opowiedziane w wiarygodny sposób, w które wiele osób zaczyna wierzyć i przekazywać sobie dalej. Po jakimś czasie historia taka zaczyna żyć własnym życiem i ciężko dojść jej prawdziwego źródła. Wiele z nich dotyczy świata popkultury, ale można znaleźć też kilka historii, które obracają się wokół środowiska pływaków i pływania. Co więcej, bywa że pływackie mity czasem ciężko odróżnić od historii prawdziwych, ale bardzo nieprawdopodobnych. Co jest prawdą, a co tylko fikcją? Zapraszam do zabawy i próby samodzielnej weryfikacji mitów.

1. Związek chemiczny farbuje wodę w basenie podczas kontaktu z moczem

Na niektórych nowszych basenach dodawany jest środek chemiczny, który wchodzi w reakcję z wydalanym moczem, barwiąc wodę na ciemny kolor, od razu wskazując na „sprawcę”.

Pływackie mity. Scena z filmu "Grown ups"

Scena z filmu „Duże dzieci” („Grown Ups”, 2010)

Bardzo stara historia, jednak ciągle obecna w społecznej świadomości. Pierwsze wzmianki o tej plotce sięgają aż do roku 1958. W biografii Orsona Welles’a, hollywodzkiego aktora, reżysera i producenta, znajduje się informacja, że taka substancja istniała już w 1937 roku. Szczerze mówiąc nieważne od jak dawna mówiono o tym „cudownym barwniku”, istotne że historia zgromadziła całkiem pokaźną kolekcję odesłań w popkulturze na przełomie wielu lat. Najnowsze to sceny z filmów „Duże dzieci” („Grown Ups”, 2010) i „Take This Waltz” (2011).

Prawda jest jednak taka, że środek chemiczny tego typu nigdy nie istniał. W rzeczywistości możliwe byłoby stworzenie „farby” która reagowałaby z moczem i zmieniała kolor, ale nie dałoby się zapobiec jej reagowaniu z innymi organicznymi substancjami obecnymi w wodzie. Poza tym jak żartobliwie powiedział jeden z gospodarzy basenu w okolicach Bostonu: „gdyby taki środek istniał, każdy miejski basen w Bostonie mieniłby się na jasnofioletowo”.

Niektóre baseny postawiły skorzystać z ogromnego wpływu legendy na kulturę masową i sporządziły swoje znaki ostrzegające przed fikcyjnym środkiem chemicznym. Wątpię jednak, żeby zmieniło to drastycznie liczbę sikających.

2. Uderzenie pioruna w basen lub jezioro

Pływanie podczas burzy z piorunami jest niebezpieczne i może spowodować śmierć pływaka.

9550487345_f4b7e292ff_z

[foto: Mike, https://www.flickr.com/photos/konvo/9550487345 (CC BY-NC-ND 2.0)]

Historia, która za każdym razem budzi wątpliwości wśród pływaków (i o zgrozo, trenerów) na otwartych basenach lub jeziorach i morzach jest prawdą. Mimo, że szanse na uderzenia pioruna w wodę są bardzo niskie, to z pewnością nikt nie chciałby osobiście znaleźć się w takiej sytuacji (choć niekoniecznie musi oznaczać to natychmiastową śmierć).

Problem dotyczy zarówno pływaków basenowych (nie tylko baseny otwarte) jak i open water. Współczesne przykładów jest wiele, ale to niektóre z nich [źródło]:

– w 2005 roku troje pływaków zostało porażonych piorunem podczas pływania w oceanie w okolicach Tampa (Floryda);

– w 2006 roku cztery osoby zostały uderzone (dwie odniosły poważne obrażenia) pływając w wodach w okolicy Chiba (Japonia);

– w 2006 zmarła osoba rażona piorunem w prywatnym basenie we Włoszech. 50-latek miał moczyć nogi w basenie w momencie uderzenia pioruna. Dodatkowo obrażenia odniósł jego przyjaciel, który stał nieopodal.

Co więcej niektórzy eksperci zalecają wyjście również z basenów zamkniętych oraz spod prysznica, gdyż ładunek elektryczny może poruszać się również rurami z wodą. Dla dociekliwych kilka przykładów ludzi porażonych piorunem podczas zmywania, mycia zębów i brania prysznica:  http://www.snopes.com/science/lightningbath.asp.

3. Żyletki na basenowych zjeżdżalniach

Na jednym z stołecznych basenów z aquaparkiem, wandale przykleili żyletki do zjeżdżalni (zjeżdżalnia była na zewnątrz obiektu), co spowodowało obrażenia jednej z klientek. Żyletki usunięto, ale od tej pory nikt nie ma odwagi z niej korzystać.

2661501096_caaa959df4_z

[fot. Reinhold Stansich, https://flic.kr/p/54bTxW (CC BY-NC-SA 2.0)]

Pływacki mit opowiadany na całym świecie, ma również lokalne zabarwienie. U nas za wysypywanie żyletek (albo wbijanie gwoździ) posądza się bliżej nieokreślonych wandali, w Czechach natomiast winowajcami zwykle są Cyganie.

Tym co stanowi o sile danej legendy jest to, jaki wpływ ma na decyzje innych ludzi. I tak na przykład, burmistrz Pleszewa (Wielkopolska) podjął decyzję o wybudowaniu mniejszej zjeżdżalni wewnątrz budynku tamtejszego aquaparku, bo te na zewnątrz są niebezpieczne – wandale wbijają gwoździe w zjeżdżalnię.

4. Michael Phelps zjada 12000 kalorii dziennie

Michael Phelps przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie zjadał 12000 kalorii dziennie. Dieta ta pomogła mu w zdobyciu 8 złotych medali.

2770812057_d31fdb2417_z

[fot. Marco Paköeningrat, https://flic.kr/p/5dR8TF, (CC BY-SA 2.0)]

Źródłem mitu o obżarstwie Phelpsa prawdopodobnie jest ten artykuł w New York Post. Zgodnie z tekstem artykułu Michael miał zjadać 3 posiłki dziennie po 4000 kalorii każdy – rzekomo niezbędna dieta do wytrzymania znacznych obciążeń treningowych jakim był poddawany. Artykuł idzie nawet o krok dalej i podaje nawet przykładowe posiłki. I tak na przykład śniadanie miało wyglądać następująco:

– 3 kanapki ze smażonymi jajkami, serem, sałatą, pomidorami, smażoną cebulką i majonezem,
– 2 filiżanki kawy
– omlet z pięciu jaj
– miska kaszy
– 3 tosty francuskie posypane cukrem pudrem
– 3 naleśniki z czekoladą

Cztery lata po ukazaniu się tego artykułu Phelps wreszcie zdementował ta pogłoskę (co oczywiście nie przeszkadza jej dalej żyć). Mówił: „Nigdy tyle nie jadłem. To tylko mit. (… ) Wydaje się to niemożliwe.”

5. Australijscy pływacy trenują z krokodylami

Australijscy trenerzy wrzucają swoim pływakom krokodyle do basenu, co „motywuje” ich do szybszego pływania.

2645888265_1127f23cf9_z

[fot. Rafael Medina, https://flic.kr/p/52NSpc, (CC BY-NC-ND 2.0)]

Choć wydaje się to niewiarygodne, w jednym z australijskich klubów w Darwin trener pływaków wpadł na taki niecodzienny pomysł, żeby nieco urozmaicić trening swoich podopiecznych. Ku zgrozie opinii publicznej nie poprzestał na jednym treningu, tylko postanowił trenować w ten sposób bardziej regularnie. Bardzo szybko został jednak wyproszony z miejskiego basenu.

Wbrew obiegowej opinii podczas treningu pływacy nie mieli ścigać się z wygłodzonym krokodylem. Zamiast tego krokodyl z paszczą związaną taśmą klejącą (!) pływał swobodnie po basenie wzbudzając poczucie zagrożenia wśród pływaków, co rzekomo miało wpływać na wzrost prędkości pływania. Dopiero później kiedy fama o niecodziennych treningach rozeszła się w świat, pojawiły się pomysły wyścigów z krokodylami. Żeby nie być gołosłownym wklejam filmik z jednego z takich treningów, niestety jakość bardzo mizerna.

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Przepłynąć Kanał la Manche
Zapomniane rekordy: skok do wody na odległość

Wielkie pływackie pojedynki – Thorpe / Hoogenband / Phelps

„Wyścig stulecia”. „Największy pływacki wyścig wszech czasów”. Takie nagłówki pojawiały się w mediach przed startem na 200 m dowolnym na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. W 2004 roku kibice pływania mieli oglądać prawdziwą ucztę. W jednym finale, na słupkach startowych spotkały się bowiem cztery wielkie gwiazdy światowego pływania: Ian Thorpe (ówczesny rekordzista świata na tym dystansie), Pieter van den Hoogenband (obrońca tytułu sprzed czterech lat), Michael Phelps (pierwsza próba zdobycia ośmiu złotych medali na jednych Igrzyskach) i Grant Hackett (poprzedni rekordzista świata na 200 dowolnym).

Dla Thorpe’a wyścig ten miał być rewanżem za poprzednie Igrzyska w Sydney, gdzie przegrał z Hoogenbandem przed własną publicznością. Jak zakończył się wyścig? Większość z Was pewnie pamięta, ale żeby nie psuć emocji, zapraszam do oglądania.

Czytaj dalej