Archiwa kategorii: Historia pływania

Three-Year Swim Club

Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Lata 30. ubiegłego wieku, Hawaje. Na wyspach żyje wielu imigrantów japońskiego pochodzenia, większość z nich pracuje na plantacjach trzciny cukrowej. Nie jest to lekkie życie i nikomu się przez talerz nie przelewa. Praktycznie jedyną zabawą najmłodszego pokolenia jest pluskanie się w kanałach irygacyjnych. Notabene, jest to zabronione i karane linczem przez strażników plantacji. I wtedy, w tej ponurej rzeczywistości pojawia się nauczyciel z pobliskiej szkoły – Soichi Sakamoto, który znudzony swoim życiem postanawia nauczyć dzieciaki pływać (choć sam za bardzo nie umie).

Od tej pory sprawy nabierają zawrotnego tempa. Dzieciaki coraz lepiej radzą sobie z wodą, a Sakamoto zaczyna widzieć w nich coś więcej. Zakłada klub pływacki, tytułowy Three-Year Swim Club, którego celem są Igrzyska Olimpijskie w pływaniu (właśnie w przeciągu trzech lat). Mimo wszystkich przeciwności losu, niedożywione dzieci z plantacji już w pierwszym roku biją na głowę dwukrotnie większych przeciwników. W drugim roku zdobywają mistrzostwo Stanów Zjednoczonych i z powodzeniem startują na zawodach międzynarodowych. W trzecim na ich drodze staje najpoważniejsza z przeszkód – wybuch II Wojny Światowej.

Three-Year Swim Club w nowych strojach klubowych. Jedno z historycznych zdjęć zawartych w książce Julie Checkoway. Zdjęcie oryginalnie udostępnione przez Alexander and Baldwin Sugar Museum

Three-Year Swim Club w nowych strojach klubowych. Jedno z historycznych zdjęć zawartych w książce Julie Checkoway. Zdjęcie oryginalnie udostępnione przez Alexander and Baldwin Sugar Museum

Czytaj dalej

Lewis Pugh – pionier pływania, Patron Oceanów

Lewis Pugh, brytyjski pływak, nazywany jest Edmundem Hillarym pływania. To pierwsza i jedyna osoba na świecie, która pokonała długi dystans w każdym oceanie świata (Pacyfik, Atlantyk, Indyjski, Południowy i Północny). Wyczyn też ma również swoją nazwę – Święty Graal Pływania. Koronę Oceanów wszyscy już znają, czemu by więc nie podnieść poprzeczki jeszcze wyżej?

Niewątpliwa trudność fizyczna i psychiczna tego wyzwania nie jest jednak tym co sprawia, że Lewis Pugh jest taki wyjątkowy. Prawdziwą wartością Brytyjczyka jest jego zaangażowanie w walkę o dobro środowiska, a konkretnie walkę z ociepleniem klimatu. Większość jego wyzwań ma zwracać uwagę opinii publicznej na szybko postępujące zmiany i wzywać do natychmiastowego działania. Osobiście uważam, że trudniej o bardziej wymowny argument w dyskusji o ocieplaniu klimatu niż facet w slipkach, pokonujący kolejne metry w Oceanie Arktycznym.

Lewis Pugh skacze do wody z góry lodowej.

Lewis Pugh skacze do wody z góry lodowej. fot. Lewispugh – Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Berg_Jump_Lewis_Pugh.JPG

Czytaj dalej

Michael Phelps i jego droga do ośmiu złotych medali w Pekinie

Kiedy Michael Phelps na Igrzyskach w Atenach w 2004 roku zdobył 8 medali (6 złotych, 1 srebrny i jeden brązowy) była to jego pierwsza próba pobicia legendarnego rekordu Marka Spitza (7 złotych medali na jednych Igrzyskach Olimpijskich). Głodny sukcesu Amerykanin podporządkował całe następne czterolecie pobiciu tego legendarnego wyczynu. Do sieci przeciekały niesamowite nagrania z trenigów, a sam Phelps zdawał się nie nie odpoczywać ani na trochę. Pamiętam nawet doniesienia z gazet, że w przeciągu czterech lat, od 2004 do 2008 roku wziął sobie jedynie 2 tygodnie wolnego (na święta lub inne rodzinne okazje).

Po czterech latach Amerykanin był już więc gotowy. Na parę tygodni przed ostatecznym testem uzyskiwał świetne wyniki, pobił kilka rekordów świata i skupił na sobie oczy wszystkich, nawet osób słabo związanych z pływaniem i sportem. O tym, jak trudne czekało na niego zadanie, świadczy choćby kalendarz startów.

Terminarz Michaela Phelpsa na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie 2008:
Dzień 1 – eliminacje 400 zm,
Dzień 2 – eliminacje 200 dow, finał 400 zmiennym,
Dzień 3 – półfinały 200 dow, finał 4 x 100 dowolnym, eliminacje 200 delfinem,
Dzień 4 – finał 200 dow, półfinał 200 delfinem,
Dzień 5 – finał 200 delfinem, finał 4 x 200 dowolnym, eliminacje 200 zmiennym
Dzień 6 – półfinał 200 zmiennym, eliminacje 100 delfinem,
Dzień 7 – finał 200 zmiennym, półfinał 100 delfinem,
Dzień 8 – finał 100 delfinem,
Dzień 9 – finał 4 x 100 zmiennym.

Czytaj dalej

Stare ale jare #2 – Trening (do porzygu) w Auburn

Trening nie musi być schematyczny – taką tezę próbował udowodnić parę lat temu trener Auburn University w Alabamie, Brett Hawke. W rezultacie powstał filmik, który wzbudził wiele kontrowersji w pływackim świecie i obok którego nikt ze środowiska nie potrafił przejść obojętnie. Auburn Puke Session – bo o tym nagraniu mowa – to zapis wideo z treningu czołowych światowych sprinterów. Wspomnę tu choćby takie nazwiska jak Cesar Cielo, Alex Puninski, Bryan Lyndquist, które zapewniły filmikowi naprawdę szeroki odbiór w sieci.

Trening na filmie jest wyjątkowo niestandardowy: główne zadanie to serie po 100 m na maksa z przerwą na wypicie całego Gatorade’a, powtarzane aż do skutku, czyli… do zrzygania się. Zanim napiszę więcej o ciekawym kontekscie nagrywania tego treningu oraz o burzliwym odbiorze zapraszam do oglądania i wyrobienia swojego zdania. „Momentów” nie ma zbyt wiele i są bardzo łagodnie przedstawione, ale osoby o dużej wrażliwości i słabym żołądku uczulam na widok wymiocin.

Czytaj dalej

Retro: pływanie na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie 1936 r.

Igrzyska Olimpijskie w Berlinie w 1936 r. były dość specyficzne. Dla Hitlera była to wymarzona okazja do udowodnienia całemu światu, że Niemcy górują na świecie na wszystkich obszarach rozwoju cywilizacyjnego. Na organizację Igrzysk z budżetu przeznaczone zostały więc bajońskie sumy. Miały one w końcu ważną misję propagandową – Igrzyska sprzed czterech lat z Los Angeles miały wydawać się małe i śmieszne. Ogromne środki zostały przeznaczone na nagranie materiału filmowego z Berlina. Do dziś nagrania te są jednymi z lepiej zachowanych i co najważniejsze, najbardziej dostępnych materiałów z Igrzysk Olimpijskich.

Po sieci krążą dwa filmy z wyścigów pływackich z tego czasu. Są to finały mężczyzn na 100 m stylem dowolnym i 200 m stylem klasycznym. Oba bardzo ciekawe do oglądania, bo dają wgląd w jakich sferach i w jakim tempie rozwijała się nasza dyscyplina.

100 m stylem dowolnym mężczyzn

200 m stylem klasycznym mężczyzn

Kilka myśli po oglądnięciu filmów:

– Nikt nie robi jeszcze nawrotu koziołkowego na 100 m stylem dowolnym. Nawrót ten po raz pierwszy został wprowadzony na Igrzyskach w Melbourne w 1956 roku przez australijskich pływaków.

– Liny torowe mocno odbiegają od współczesnych standardów. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że w ogóle nie rozbijają fal, a tylko oddzielają od siebie poszczególne tory. Podczas startu widać jak fale podbijają liny torowe do góry. Basen posiada jeszcze stary typ przelewu, również nie sprzyjając wygaszaniu fal. Kanały odpływowe oraz inne udogodnienia były wprowadzane stopniowo, co tłumaczyć może niektóre gwałtowne skoki rekordów świata w następnych latach.

– Stroje startowe są również z innej epoki. Poszukam więcej informacji na temat zmian strojów na przestrzeni lat, na pewno będzie to ciekawy materiał na blogowy wpis.

– Na drugim filmie (200 klasycznym) widać również początek wyodrębniania się stylu motylkowego. Przenoszenie ramion nad wodą było jeszcze w tych czasach nowinką techniczną, ale zdobywało coraz większą popularność. Było też legalne z punktu widzenia przepisów pływania. Na oddzielenie stylu motylkowego od klasycznego trzeba było jeszcze jednak poczekać do roku 1952.

Basen na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie 1936 r.

Basen na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie 1936 r. fot. Bundesarchiv, Bild 146-1998-020-00A / Klinke & Co. / CC-BY-SA 3.0

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Przepłynąć Kanał la Manche
Zapomniane rekordy: skok do wody na odległość

Diana Nyad – z Kuby na Florydę

Pierwszy raz usłyszałem o Dianie Nyad, zaraz po jej udanej próbie przepłynięcia z Kuby na Florydę we wrześniu 2013 roku. Zamiast podziwu dla morderczej próby (110,86 mil = 178,41 km) w środowisku słychać było pełno „hejtu” i wątpliwości. „Podpłynęła łódką”, „pływała za łodzią, żeby zmniejszyć opór” – to przykładowe hasła, które wtedy słyszałem na temat tej przeprawy. Niespecjalnie lubię uczestniczyć w dyskusjach pełnych oskarżeń, więc odsunąłem to na bok i o temacie praktycznie zapomniałem.

Diana Nyad zainteresowała mnie na nowo, kiedy dostałem na urodziny książkę „Diana Nyad – Find a Way”. Pomyślałem, że temat kontrowersyjnej przeprawy już ucichł na tyle, że wreszcie będę mógł wyrobić sobie o nim własne zdanie. W dodatku skoro istnieje już książka, to obraz sytuacji można uzupełnić o punkt widzenia samej bohaterki.

Diana Nyad - Find a Way

Diana Nyad – Find a Way

Czytaj dalej

Najpiękniejszy kraul na świecie

Zostałem ostatnio zapytany, którego kraulistę uważam za pływającego najładniej w świecie. Pytanie bardzo ciekawe, dlatego myślę że warto je skierować również do Czytelników. Który kraulista według Was cieszy oko najbardziej? Ja zaczynam i ciekaw jestem Waszych opinii – piszcie i wrzucajcie odesłania do youtube w komentarzach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Moją odpowiedzią musi być chyba Aleksander Popov. Mimo, że na końcu języka mam jeszcze kilku innych pływaków, to Popov jest osobą, która wywarła na mnie chyba największy wpływ. Od najmłodszych zawodniczych lat kojarzyłem go z pływakiem, który pokazywał, że szybkie pływanie może iść w parze z estetyką. Oglądając imprezę rangi międzynarodowej, często zdarzało się słyszeć pytania nie-pływaków: „jak to się dzieje, że on [Popov] wygląda jakby mniej się męczył, a wygrywa wszystko?”. Jest to chyba najlepsze świadectwo jego świetnej techniki. Styl Aleksandra Popova zawsze wyglądał po prostu lepiej, a porównywany był przecież do najlepszych pływaków świata.

Największą inspiracją Popov był dla mnie w wieku 12-14 lat. Internet jeszcze w kołysce, więc nie ma mowy o szukaniu pływackich inspiracji na youtube. Na szczeście nasz trener, a zarazem wychowawca w szkole nagrywa imprezy pływackie na kasecie VHS i zdarza nam się czasami oglądać urywki światowych zawodów na godzinie wychowawczej. Są to właśnie czasy dominacji Popova i mam szczęście oglądać jego wyczyny (i dyskutować) razem z innymi pływakami w moim wieku, siedząc przed jednym telewizorem.

Poniżej wybrany wyścig Aleksandra Popova na 100 m stylem dowolnym z MŚ w Perth. Obok same sławy: Michael Klim, Lars Frolander, Peter van der Hoogenband.

Migawkę na temat techniki Popova można zobaczyć tutaj (jest to wycięty fragment dłuższego filmu o nim, całość można zobaczyć pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=8BrRIZFk7O4):

Jestem ciekawy Waszych typów. Piszcie i wrzucajcie filmiki w komentarze. Jeśli dobrze pójdzie, uda nam się zrobić listę najładniej pływających kraulistów – do inspiracji na przyszłość.

Napisane przez: Paweł Rurak

PS Korzystając z okazji, pozdrawiam wcześniej wspomnianego we wpisie trenera i wychowawcę Edwarda Deca. 🙂

Zobacz też:
Ewolucja stylu dowolnego w pływaniu

Sztafeta 4 x 100 dowolnym Londyn 2012

Są takie wydarzenia sportowe, które zostawiają ślad w historii na długie lata. Wydaje się, że stwierdzenie to działa szczególnie mocno, kiedy mówimy o Igrzyskach Olimpijskich. Tam wszystko dzieje się jakoś szybciej i intensywniej. W 2008 roku w Pekinie, Francuzi przegrali z Amerykanami sztafetę 4 x 100 dowolnym dosłownie na ostatnim wyciągnięciu ręki, po elektryzującym finiszu. Sztafeta ta należy do moich ulubionych wyścigów w historii – nie dlatego, że jakoś szczególnie kibicuję Amerykanom czy Francuzom, ale dlatego że był to wyścig najwyższej światowej klasy.

Cztery lata później, głodni olimpijskiego złota Francuzi mieli przystąpić do rewanżu. Z tym że, o ile w Pekinie byli niewątpliwymi faworytami, to w Londynie ich ewentualne zwycięstwo nie było aż tak prawdopodobne. Przed wyścigiem nie byli nawet kandydatami do złota. To Australijczycy byli groźni i to oni mieli złoić skórę Amerykanom. Przez 4 lata zmienił się też skład francuskiej sztafety: przede wszystkim w finale nie wystąpił gigant Allain Bernard, który jeszcze w Pekinie uchodził za niemożliwego do pokonania na 100 dowolnym. Zamiast niego na ostatniej zmianie miał popłynąć młodzik, wtedy jeszcze zaledwie 20-letni, Yannick Agnel.

Dla tych, którzy nie oglądali lub nie pamiętają tego wyścigu, nie zdradzam wyniku. Jest to pojedynek, który zdecydowanie może konkurować o miano najbardziej emocjonującego wyścigu ostatnich lat – przynajmniej w kategorii sztafet. Jeżeli cztery lata wcześniej mogliśmy cieszyć oczy niesamowitym finiszem, to tym razem… też! Zapraszam do oglądania.

Jak widać historia lubi się odwracać. Na podium nie załapali się też główni faworyci do złota, Australijczycy. Nie dlatego, że pływali wolno – po prostu wyścig był cholernie szybki. Ostateczne wyniki medalistów poniżej:

1st  France 3:09.93
Amaury Leveaux (48.13)
Fabien Gilot (47.67)
Clément Lefert (47.39)
Yannick Agnel (46.74)

2nd United States 3:10.38
Nathan Adrian (47.89)
Michael Phelps (47.15)
Cullen Jones (47.60)
Ryan Lochte (47.74)

3rd Russia 3:11.41 
Andrey Grechin (48.57)
Nikita Lobintsev (47.39)
Vladimir Morozov (47.85)
Danila Izotov (47.60)

Stany Zjednoczone w 2008, Francja w 2012. Kto okaże się zwycięzcą w Rio w 2016? Dowiemy się już za 8,5 miesiąca!

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Wielkie pływackie pojedynki: sztafeta 4 x 100 dow, Pekin
Wielkie pływackie pojedynki: Thorpe,Hoogenband, Phelps

Polski kawalerzysta, Napoleon, pływanie i obrona Genui

Przenieśmy się na chwilę w odległe czasy wojen napoleońskich. Jest wiosna roku 1800. Trwa właśnie obrona Genui – miasta kluczowego dla powodzenia całej kampanii wojennej Napoleona w Europie. Sytuacja francuskich obrońców jest bardzo ciężka – kończą się zapasy jedzenia, od strony lądu dojście do miasta trzymają Austriacy, od strony morza natomiast port szczelnie blokują Anglicy.  Jedyna szansa na obronę miasta to natychmiastowa odsiecz wojsk Napoleona. Problem jednak w tym, że Konsul o trudnym położeniu miasta nie ma pojęcia, więc ktoś musi się prześlizgnąć i dotrzeć z wiadomością poza linie wroga.

Na ochotnika zgłasza się Polak – adiutant Frączewski (w źródłach pisany Franceschi), który decyduje się minąć angielskie okręty pod osłoną nocy. Korzystając z małej rybackiej łódki, razem z jeszcze trzema wioślarzami próbują przecisnąć się przed 3 linie (!) angielskich okrętów.  Próby przeciśnięcia się przez blokadę nie udały się nawet sprzymierzonym z Francuzami śródziemnomorskim piratom, którzy wprawdzie zrezygnowali z planu, ale dopiero po poniesieniu wielkich strat własnych.

fraczewski

Frączewski. [fot. Domena publiczna]

Czytaj dalej

Ewolucja basenów do pływania

Rozmawiając o historii pływania przypominamy sobie zwykle sylwetki słynnych pływaków i ich rekordowe wyniki. Wspominamy też kluczowe imprezy sportowe (głównie Igrzyska Olimpijskie) oraz zmiany jakie następowały w technice pływania. Bardzo dziwne jednak, że mało zainteresowania wzbudza sam basen do pływania i historia jego zmian na przełomie lat – a jest to według mnie ciekawa opowieść, którą każdy entuzjasta pływania powinien znać.

Dawno, dawno temu…

Za najstarszy publiczny basen na świecie uważa się Wielką Łaźnię z Mohenjo-daro, wybudowany przez cywilizację doliny Indusu, na terenie obecnego Pakistanu. Basen datuje się na ok. 3000 lat przed naszą erą. Jego wymiary to 12 m x 7 m, a maksymalna głębokość wody to 2,43 m.  Basen nie gubił wody dzięki bardzo precyzyjnemu ułożeniu kamieni wyścielających nieckę basenu, a także pokrycie dna substancją zbliżoną do smoły.

Mimo antycznego pochodzenia w basenie z Mohenjo-daro można dostrzec rozwiązania charakterystyczne dla czasów współczesnych np. kratkę odpływową, lub półki na brzegach, pozwalające przejść z jednego końca na drugi, bez konieczności posiadania umiejętności pływania. Wielu badaczy sugeruje, że Wielka Łaźnia mogła pełnić funkcje religijne, ale jej zastosowanie nie jest do końca wyjaśnione.

Mohenjo-daro, najstarszy basen do pływania

Wielka Łaźnia z Mohenjo-daro, Sindh, Pakistan – najstarszy basen na świecie. [fot: Saqib Qayyum, Wikimedia Commons]

Starożytni Grecy i Rzymianie budowali sztuczne baseny już znacznie częściej. Oprócz łaźni, które wszyscy znamy z lekcji historii, nasi antyczni przodkowie konstruowali baseny również  jako miejsce treningu dla atletów i żołnierzy. Szanujące się Palestry oprócz miejsca do ćwiczeń zapasów i boksu posiadały swoje baseny. Sztuczne baseny, choć znacznie większe, wykorzystywane były też jako arena wodnych igrzysk.

Z czasów rzymskich pochodzi też pierwszy podgrzewany basen. Wybudował go w I w. p. n. e. Gaius Maecenas – bogaty arystokrata, znany z historii antycznej przede wszystkim jako jeden z pierwszych patronów sztuki.

Sztuczne baseny powstawały również w innych miejscach globu, na przykład zbiorniki „Kuttam Pokuna” na Sri Lance w królestwie Anuradhapura (datuje się na IV w. p. n. e.)

Baseny brytyjskie

Prawdziwa popularność basenów publicznych zaczęła się jednak dopiero w czasach nowożytnych w Imperium Brytyjskim. W 1837 r. na terenie Londynu było już 6 zamkniętych basenów z trampolinami do skoków do wody. Inne miasta również budowały swoje baseny, jak na przykład Oxford, który mógł pochwalić się jednym z pierwszych całkowicie publicznych obiektów tego typu.

Z tych czasów pochodzi również pierwszy klub pływacki – Maidstone Swimming Club, który powstał jako odpowiedź na dużą liczbę utonięć na rzece Medway (szczególnie, że tonęło mniej więcej tyle samo ratujących, co ratowanych).  Ciekawym wydarzeniem zorganizowanym przez wspomniany klub pływacki było wodne śniadanie (aquatic breakfast party), gdzie kawa i ciasta były podawane na tratwie pływającej na rzece. Pływacy jednocześnie napędzali tratwę i pili kawę z filiżanek, a na zakończenie wyprzedzili spływającą z prądem tratwę, co zasłużyło na aplauz ponad 150 widzów obserwujących całe wydarzenie z brzegu.

Równolegle w XIX w. w Wielkiej Brytanii istniała też duża ilość łaźni publicznych. Niektórzy uważają, że wzrost popularności pływania zamienił dużą część kąpiących się w pływaków amatorów, a duża część łaźni, została stopniowo przebudowywana na baseny sportowe.

Igrzyska olimpijskie

Mimo, że swoją prawdziwą popularność pływanie zawdzięcza Igrzyskom Olimpijskim, to w pierwszych latach olimpijskie zawody pływackie nie odbywały się na basenach. Igrzyska w Grecji odbywały się na zimnych wodach zatoki Zea w okolicach półwyspu Pireus, w Paryżu pływacy musieli pokonywać zamulone wody Sekwany, a w St. Louis parkowe jezioro. Dopiero w 1908 r. w Londynie wybudowano pierwszy (100 metrowy) basen na poczet Igrzysk Olimpijskich.

Pierwszy basen olimpijski (we współczesnym tego słowa znaczeniu) powstał na potrzebę Igrzysk w 1924 roku w Paryżu. Pojawiły się wreszcie dokładne przepisy dotyczące jego wymiarów – 50 m długości i 25 metrów szerokości oraz osiem odrębnych torów. Igrzyska Olimpijskie w Paryżu wprowadziły korkowe liny torowe i linie na dnie basenu dla nawigacji. Obecnie specyfikacja techniczna jest jeszcze bardziej dokładna i obejmuje między innymi temperaturę wody (25?28 °C), oświetlenie (o natężeniu co najmniej 1500 lux), głębokość (nie mniej niż 2 m), rozmieszczenie chorągiewek nawrotowych (5 m od obu ścian), a nawet kolor krążków na linach torowych. 

White City Stadium i pierwszy sztuczny basen olimpijski widoczny po prawej. [fot. domena publiczna]

White City Stadium i pierwszy sztuczny basen olimpijski widoczny po prawej. [fot. domena publiczna]

Współczesne innowacje

Pogoń za rekordowymi wynikami sprawia, że baseny sportowe są ciągle modyfikowane, żeby „pomóc” pływakom osiągać jeszcze lepsze wyniki. Oczywiście wszystko w granicach przepisów FINA. W 1976 r. po raz pierwszy zlikwidowano kanały odpływowe, żeby wyeliminować niekorzystne falowanie wody. Jak wielki wpływ miała ta decyzja na wyniki w pływaniu można zaobserwować na wykresie rekordów świata na 100 dowolnym mężczyzn. Gwałtowny spadek w 1976 r. o ponad 1 s. przypisuje się własnie tej modyfikacji.

Basen i jego modyfikacje też miały wpływ na zmiany rekordów w pływaniu.

Progresja wyników na 100 m stylem dowolnym. [foto: Soerfm (Own work) [CC-BY-SA-3.0], via Wikimedia Commons]

W 2010 r. wprowadzono platformę startową podobną do tej znanej z wyścigów lekkoatletycznych.  Obecnie w trakcie wprowadzana jest też platforma do stylu grzbietowego, która jednak nie doczekała się jeszcze powszechnego zastosowania.

Drobnych modyfikacji w ostatnich latach było więcej, a co ciekawe niektóre baseny uważane są za szybsze od pozostałych. Choć brzmi to śmiesznie, nie jest to taka do końca bajka, bo zostało udowodnione, że konkretne rozwiązania techniczne mogą sprzyjać szybszemu pływaniu. Do niektórych z nich zalicza się odpowiednią głębokość basenu (głębsze baseny są szybsze), odpowiednie ułożenie kanałów napływowych, szerokość torów, rodzaj lin torowych oraz głębokość kanałów odpływowych.

Można dyskutować czy takie innowacje są potrzebne i nie zabijają ducha sportu, bo w końcu to ludzie powinni być szybsi a nie technologia. Z drugiej strony zmian się raczej nie uniknie i do każdej modyfikacji trzeba będzie się przystosować. A więc szybkich basenów życzę!

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Przepłynąć Kanał la Manche
Zapomniane rekordy: skok do wody na odległość