Archiwa autora: Paul Piper

Konsekwencja

„Nie daj im pływać źle”, to najważniejsza lekcja, którą zapamiętałem od Roda Barrata, mojego przełożonego i nauczyciela z Kanady. Rod był bardzo czuły na punkcie byle jakiego pływania. Często podglądał jak prowadzę zajęcia i mówił: „Nie pozwalaj im powtarzać tych samych błędów. Zatrzymaj go! Nie dopuść żeby przepłynął źle nawet pojedynczą długość basenu. Bądź konsekwentny i nieustępliwy”. Nie mogłem się nie zgodzić. Rod pokazywał mi jedyny działający sposób na poprawę złych nawyków w pływaniu. Prawdziwą formę treningu technicznego.

Skuteczność takiego podejścia jest dobrze wytłumaczona przez naukę. Nasz układ nerwowy ma formę sieci złożonej ze znacznej liczby neuronów (komórek nerwowych). Każda czynność którą podejmujemy, sprawia że po wspomnianej sieci, jedną z dostępnych dróg, wędruje informacja (impuls elektryczny). Regularne powtarzanie tej samej czynności wzmacnia połączenia między określonymi neuronami, sprawiając że tą drogą impuls elektryczny przepływa szybciej. Tak rodzi się nawyk.

Układ nerwowy to skomplikowana sieć połączeń pomiędzy poszczególnymi komórkami. Którą drogą popłynie informacja?

Układ nerwowy to skomplikowana sieć połączeń pomiędzy poszczególnymi komórkami. Którą drogą popłynie informacja?

Czytaj dalej

Three-Year Swim Club

Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Lata 30. ubiegłego wieku, Hawaje. Na wyspach żyje wielu imigrantów japońskiego pochodzenia, większość z nich pracuje na plantacjach trzciny cukrowej. Nie jest to lekkie życie i nikomu się przez talerz nie przelewa. Praktycznie jedyną zabawą najmłodszego pokolenia jest pluskanie się w kanałach irygacyjnych. Notabene, jest to zabronione i karane linczem przez strażników plantacji. I wtedy, w tej ponurej rzeczywistości pojawia się nauczyciel z pobliskiej szkoły – Soichi Sakamoto, który znudzony swoim życiem postanawia nauczyć dzieciaki pływać (choć sam za bardzo nie umie).

Od tej pory sprawy nabierają zawrotnego tempa. Dzieciaki coraz lepiej radzą sobie z wodą, a Sakamoto zaczyna widzieć w nich coś więcej. Zakłada klub pływacki, tytułowy Three-Year Swim Club, którego celem są Igrzyska Olimpijskie w pływaniu (właśnie w przeciągu trzech lat). Mimo wszystkich przeciwności losu, niedożywione dzieci z plantacji już w pierwszym roku biją na głowę dwukrotnie większych przeciwników. W drugim roku zdobywają mistrzostwo Stanów Zjednoczonych i z powodzeniem startują na zawodach międzynarodowych. W trzecim na ich drodze staje najpoważniejsza z przeszkód – wybuch II Wojny Światowej.

Three-Year Swim Club w nowych strojach klubowych. Jedno z historycznych zdjęć zawartych w książce Julie Checkoway. Zdjęcie oryginalnie udostępnione przez Alexander and Baldwin Sugar Museum

Three-Year Swim Club w nowych strojach klubowych. Jedno z historycznych zdjęć zawartych w książce Julie Checkoway. Zdjęcie oryginalnie udostępnione przez Alexander and Baldwin Sugar Museum

Czytaj dalej

Szybki program ćwiczeń na lądzie – skuteczność pływania na nogach

W poprzednim artykule pisałem o przykładowym programie treningowym, który realizowaliśmy z moją grupą mastersów na jesieni. Cel – poprawienie skuteczności pływania na samych nogach. W tekście chciałem jak najbardziej szczegółowo opisać plan i treningi w wodzie, nie rozpisywałem się jednak jakoś szczególnie na temat części siłowo-lądowej. Ze względu na duże zainteresowanie tym tematem napiszę o nim trochę więcej tutaj.

Czytaj dalej

Jak poprawić pływanie na nogach? Studium przypadku

Pływanie na nogach to istna zmora mastersów. Dorośli zwykle mają z tym elementem technicznym największe trudności i jak pokazuje doświadczenie problem ten wcale nie jest łatwy do rozwiązania. Proste działania, jak dodanie paru metrów pływania na nogach na każdym treningu zazwyczaj nie wystarczają i nie przynoszą zadowalającej poprawy. Dlatego też w wielu przypadkach warto „wytoczyć silniejsze bombardy” i zająć się problemem trochę bardziej metodycznie.

Poniższy tekst będzie próbą opisania jednego z programów treningowych, który realizowaliśmy w mojej grupie mastersów w drugiej połowie 2016 roku. Można go potraktować jako praktyczną aplikację i rozwinięcie tego, o czym pisałem w artykule „Planowanie treningu 101„.

Płetwy, rurka i kawałek tablicy. Tyle nam potrzeba żeby poprawić pływanie na nogach. No dobra, gdzieś tu się jeszcze zawieruszyła deska.

Płetwy, rurka i kawałek tablicy. Tyle nam potrzeba żeby poprawić pływanie na nogach. No dobra, gdzieś tu się jeszcze zawieruszyła deska.

Czytaj dalej

Po co pływakom trening na lądzie?

Trening na lądzie to standard we współczesnym pływaniu. Jego wpływ na dyscyplinę można dostrzec już nawet gołym okiem. Wystarczy choćby porównać sylwetki dzisiejszych zawodników, z tymi sprzed 20 lat. Jako przykład niech posłużą dwa nagrania. Pierwsze z Igrzysk Olimpijskich w Atlancie 1996 – wyścig na 100 dowolnym:

A tu 50 dowolnym na Mistrzostwach Świata w Doha 2014:

Jest różnica, prawda? Wszyscy zawodnicy wyglądają zdecydowanie bardziej atletycznie, niż ich koledzy – też sprinterzy, sprzed prawie 20 lat. Gdyby spojrzeć również na zawodników (i zawodniczki) startujących na innych dystansach wniosek będzie podobny. Trening na lądzie w pływaniu traktowany jest zdecydowanie bardziej serio niż kiedyś.

Czytaj dalej

Ogólna teoria treningu

Ogólna teoria treningu to sposób na zrozumienie i opisanie tego jak zachowa się organizm zawodnika poddany obciążeniu treningowemu. Jest to zbiór bardzo ogólnych koncepcji, które skupiają się na samej esencji treningu – dzięki temu mają bardzo szerokie zastosowanie w codziennej praktyce trenera. Sprawdzają się świetnie jako punkt wyjścia do planowania treningu, jednak ze względu na swoją prostotę, nie są w stanie wytłumaczyć wszystkich jego niuansów.

Zapytacie więc pewnie, po co komu całe to teoretyzowanie, skoro i tak dalekie jest od doskonałości? Dzięki niemu jesteśmy w stanie zrobić pierwszy krok w drodze do planowania treningu sportowego. Teoria wyjaśnia jak zorganizowane w czasie powinny być poszczególne jednostki trenigowe, żeby wycisnąć z nich jak najwięcej. Zorganizowanie to słowo klucz – treningi ustawione przypadkowo już od lat nie pozwalają na osiąganie przyzwoitego poziomu sportowego.

Ogólna teoria treningu z jednym parametrem

W ogólnej teorii treningu z jednym parametrem, efekt treningowy bezpośrednio po treningu związany jest z wyczepaniem substancji biochemicznych w ciele. Forma zawodnika na treningu lub zawodach jest nazywana przygotowaniem (prepardness), które waha się w zależności od poziomu wcześniej wspomnianych substancji w organizmie – gotowych do natychmiastowego użycia. Niektóre z tych substancji są dość dobrze opisane przez literaturę naukową. Najlepszym przykładem jest wyczerpywanie zapasów glikogenu w odpowiedzi na wysiłek beztlenowy.

Podczas fazy odnowienia poziom danej substancji biochemicznej rośnie ponad swój poziom początkowy. Zjawisko to nazywa sie superkompensacją, a okres czasu w którym organizm dysponuje zwiększoną podażą określonej substancji: fazą superkompensacji (patrz wykres poniżej).

Ogólna teoria treningu z jednym parametrem.

Ogólna teoria treningu z jednym parametrem. [Źródło: W. Zatsiorsky, W. Kraemer, Science and Practice of Strength Training]

Czytaj dalej

Umiesz liczyć? Licz na siebie (a przynajmniej samodzielnie)

Jeszcze stosunkowo niedawno technologia nie była zbyt widoczna w pływaniu. Najbardziej zaawansowana elektronika jaką można było zobaczyć na treningu ograniczała się wyłącznie do trenerskiego stopera i analogowego zegara zawieszonego na ścianie. Obecnie sytuacja ta dość gwałtownie się zmienia. Weszliśmy w erę smartfonów, pulsometrów, zegarków i innych gadżetów do monitorowania treningu, o których parę lat wcześniej nawet nam się nie śniło. Czy to dobry kierunek? Powiem szczerze, że nie wiem. O ile sam jestem fanem technologii, to zaczynam mieć wrażenie, że w przypadku treningu pływackiego przynosi ona efekt przeciwny od zamierzonego. Technologiczny skok w przód często oznacza niestety (spory) treningowy krok w tył.

Kto jeszcze pamięta takie stopery?

Kto jeszcze pamięta takie stopery?

Czytaj dalej

Uczmy mistrzostwa! – Sal Khan

Wpadł mi ostatnio w ręce ciekawy wykład o uczeniu się. Sal Khan, pedagog, założyciel Khan Academy, wchodzi w nim w polemikę z obowiązującym powszechnie systemem edukacji i dość skutecznie punktuje jego największe wady. Co ma to wspólnego z pływaniem? Otóż system klas sportowych, w jakim działa większość pływackich klubów działa identycznie. Zobaczmy co mówi o tym Sal Khan (tu akurat na przykładzie matematyki):

W tradycyjnym szkolnym modelu grupujemy uczniów razem, zwykle na podstawie wieku i prowadzimy ich wszystkich w tym samym tempie. Powiedzmy, że jesteśmy w szkole średniej i na zajęciach matematyki zajmujemy się potęgami. Nauczyciel daje wykład o potegach, potem idziemy do domu, robimy pracę domową. Następnego ranka sprawdzimy pracę domową, następny wykład, praca domowa, wykład, praca domowa. Trwa to przez dwa albo trzy tygodnie i wtedy piszemy sprawdzian. Na tym teście dostanę może 75 procent, może ty dostaniesz 90 procent, a może 95. I nawet jeśli sprawdzian ma identyfikować luki w zdobytej wiedzy, to nie znałem 25 procent materiału. A uczeń który dostał piątkę – co stanowiło 5 procent materiału którego nie zrozumiał?

Mimo że zidentyfikowaliśmy luki w wiedzy, cała klasa przejdzie do innego tematu, może nawet bardziej złożonego tematu. Może logarytmy albo ujemne potęgi. I ten proces trwa i od razu zaczynacie uświadamiać sobie jak dziwne to jest. Nie rozumiałem 25 procent podstawowego materiału, a teraz jestem wepchnięty w uczenie się bardziej złożonej rzeczy. I to będzie trwało miesiącami i latami aż rzyjde na zajęcia z algebry albo trygonometrii i zderzę się ze ścianą. I nie dlatego, że algebra jest wyjątkowo trudna albo że uczeń nie jest utalentowany. To dlatego że widzą równanie w którym muszę poradzić sobie z potęgami i muszę poradzić sobie akurat tymi 25 procentami, których nie rozumiałem. I wtedy zaczynam się wyłączać.

System, w który wchodzą młodzi zawodnicy pływania wygląda dokładnie tak samo. Ilu pływaków „straciliśmy” dlatego, że program nie uzwględniał indywidualnego tempa uczenia różnych umiejętności?

Bardzo podoba mi się idea uczenia do osiągnięcia mistrzostwa. Oczywiście nie zawsze jest to wykonalne ze względów organizacyjnych, ale jak często bywamy zbyt niecierpliwi i gnamy do przodu z materiałem, mimo że podstawy nie są nauczone wystarczająco solidnie?

Idealnie pasuje tu analogia do budowy domu. Nigdy nie stawiamy pierwszego piętra budynku, jeżeli fundamenty nie są do końca wylane i w dodatku nie spełniają wymaganych norm. Fundamenty 75%, pierwsze piętro 80%, drugie 60%. Czy dom budowany w ten sposób miałby szansę w ogóle powstać?

Żeby było ciekawiej, system oparty na nauczaniu mistrzostwa umiejętności nie jest niczym nowym. Każdy z nas kojarzy miejsca, w których on działa i w dodatku sprawdza się od lat. Są to sztuki walki. Tam, żeby osiągnąć pas wyższego koloru, trzeba spełnić określone kryteria. Nie można zdać testu pokazując biegłość tylko w części wymaganych umiejętności. Nie umiesz wszystkiego na zielony pas? Naucz się cierpliwości, bądź odpowiedzialny za swoją naukę i wróć na test kiedy dasz radę pokazać wystarczającą biegłość.

A w pływaniu? Nie musimy wprowadzać kolorowych pasów. Wystarczy, że będziemy odrobinę bardziej cierpliwi i konsekwentni.

Czarny pas - symbol zdobycia mistrzostwa w sztukach walki.

Czarny pas – symbol zdobycia mistrzostwa w sztukach walki. [fot. Sebastian, https://flic.kr/p/4VTg1G]

Napisane przez: Paweł Rurak

 

Jeśli podobał Ci się wpis, zobacz też inne teksty poświęcone zbliżonym tematom:
Keep it simple!
Złota proporcja

Pracuję na nawiedzonym basenie

Z okazji Halloween, historia o nawiedzonym basenie. Najlepiej czyta się późnym wieczorem, kiedy wszyscy w domu poszli już spać, haha. Autorem jest użytkownik Reddita o nicku LifeguardGuy48 i jego opowieść w oryginale można znaleźć tutaj.

Basen na nawiedzonym statku Queen Mary na Long Beach.

Basen na nawiedzonym statku Queen Mary na Long Beach. [fot. Trey Ratcliff, https://flic.kr/p/dZzHu8]

Czytaj dalej

Planowanie treningu 101 intro

Planowanie treningu jest cholernie skomplikowane. Posiadamy potężne komputery zdolne do przetwarzania niewyobrażalnych ilości danych, mamy za sobą dziesiątki lat doświadczeń w trenowaniu zawodników światowej klasy, a wciąż nie potrafimy znaleźć pewnej formuły na długoterminowy rozwój naszych podopiecznych.

Ba, często zdarza się nawet, że ponosimy porażkę na krótszym odcinku czasu, np. jednego roku. Ile razy słyszy się przecież, że ktoś nie trafił z formą na imprezę na którą z całym sztabem specjalistów szykowali się cały sezon? Mały błąd w kalkulacji obciążeń i wynik na zawodach poniżej oczekiwań – to świadectwo nieskutecznego planu treningowego. A zepsuć się może praktycznie wszystko: od nieoczekiwanej kontuzji, przez infekcje wirusowe, po problemy w życiu prywatnym. Czasami zdarza się nawet, że słaba forma nie ma oczywistej przyczyny. Jesteśmy na najważniejszych zawodach i startujemy słabo. Plan wydawał się być solidny i wykonaliśmy go w 100%. Po prostu coś w porę nie „zeżarło”.

To wszystko pokazuje, że złotego środka niestety nie ma, a samo planowanie treningu cały czas jest dziedziną znajdującą się w trochę nieokreślonej przestrzeni pomiędzy nauką a sztuką. Wszystkich zagubionych spróbuję jednak pocieszyć. Nie trzeba być wielkim magikiem albo doktorem nauk ścisłych żeby zacząć planować trening samodzielnie, na przykład na potrzeby amatorskiego występu. Wystarczy odpowiedzieć na trzy proste pytania:

Planowanie treningu 101

Planowanie treningu 101

Czytaj dalej