Miesięczne archiwum: Październik 2018

Pływanie kraulem – najpierw to uprośćmy!

Wydaje mi się, że mamy mały problem. W nauce pływania i doskonaleniu zbyt wiele uwagi zwracamy na rzeczy drugorzędne. Za mało czasu poświęcamy za to na esencję – takie elementy bez których w ogóle nie da się pływać!

Wchodzę w weekend na basen i widzę tłum instruktorów i trenerów z dziećmi lub dorosłymi. Co dominuje?  Ćwiczenie wysokiego łokcia i chwytu wody. Na sucho, na gumach, w wodzie. Przeglądam internet: wysoki łokieć, wysoki łokieć, chwyt wody. Wszędzie wciska mi się ten łokieć. Gdybym chciał nauczyć się pływać, rzeczywiście mógłbym odnieść wrażenie, że ugięcie ręki w magiczny sposób przeprowadzi mnie od ściany do ściany.

Tydzień temu zobaczyłem prawdziwą karykaturę. Przewijając tablicę na fejsie wyświetlił mi się filmik, na którym ośmiolatka próbuje pływać kraulem. Widać było ogrom czasu włożonego w wysoki łokieć i wczesną pionizację przedramienia. Problem w tym, że w zasadzie tylko to! Nic innego nie działało tak jak powinno. Dziewczynkę wzięli następnie na warsztat koledzy z niezłej, zaprzyjaźnionej szkoły pływania i dzięki nim w kilka zajęć ruszyła do przodu. Strach myśleć ile czasu straciła ćwicząc elementy zupełnie dla niej niepotrzebne na tym etapie.

Filmik z ośmiolatką zrobił na mnie naprawdę silne wrażenie i jest jednym z impulsów do napisania tego wpisu. Choć wysoki łokieć i pionizacja przedramienia są ważnymi elementami technicznymi u bardziej zaawansowanych pływaków, to na początku są praktycznie zbędne. Od czego w takim razie zacząć swoją pływacką przygodę? O co zadbać najpierw, jeśli umiemy pływać, ale czujemy że ostatnio jakby utknęliśmy w miejscu?

Wszędzie ten wysoki łokieć. ;)

Wszędzie ten wysoki łokieć. 😉 [fot: John Sherwell, Jeff Hardy płynie na Igrzyskach Paraolimpijskich w Atlancie 1996]

Czytaj dalej