Uczmy mistrzostwa! – Sal Khan

Wpadł mi ostatnio w ręce ciekawy wykład o uczeniu się. Sal Khan, pedagog, założyciel Khan Academy, wchodzi w nim w polemikę z obowiązującym powszechnie systemem edukacji i dość skutecznie punktuje jego największe wady. Co ma to wspólnego z pływaniem? Otóż system klas sportowych, w jakim działa większość pływackich klubów działa identycznie. Zobaczmy co mówi o tym Sal Khan (tu akurat na przykładzie matematyki):

W tradycyjnym szkolnym modelu grupujemy uczniów razem, zwykle na podstawie wieku i prowadzimy ich wszystkich w tym samym tempie. Powiedzmy, że jesteśmy w szkole średniej i na zajęciach matematyki zajmujemy się potęgami. Nauczyciel daje wykład o potegach, potem idziemy do domu, robimy pracę domową. Następnego ranka sprawdzimy pracę domową, następny wykład, praca domowa, wykład, praca domowa. Trwa to przez dwa albo trzy tygodnie i wtedy piszemy sprawdzian. Na tym teście dostanę może 75 procent, może ty dostaniesz 90 procent, a może 95. I nawet jeśli sprawdzian ma identyfikować luki w zdobytej wiedzy, to nie znałem 25 procent materiału. A uczeń który dostał piątkę – co stanowiło 5 procent materiału którego nie zrozumiał?

Mimo że zidentyfikowaliśmy luki w wiedzy, cała klasa przejdzie do innego tematu, może nawet bardziej złożonego tematu. Może logarytmy albo ujemne potęgi. I ten proces trwa i od razu zaczynacie uświadamiać sobie jak dziwne to jest. Nie rozumiałem 25 procent podstawowego materiału, a teraz jestem wepchnięty w uczenie się bardziej złożonej rzeczy. I to będzie trwało miesiącami i latami aż rzyjde na zajęcia z algebry albo trygonometrii i zderzę się ze ścianą. I nie dlatego, że algebra jest wyjątkowo trudna albo że uczeń nie jest utalentowany. To dlatego że widzą równanie w którym muszę poradzić sobie z potęgami i muszę poradzić sobie akurat tymi 25 procentami, których nie rozumiałem. I wtedy zaczynam się wyłączać.

System, w który wchodzą młodzi zawodnicy pływania wygląda dokładnie tak samo. Ilu pływaków „straciliśmy” dlatego, że program nie uzwględniał indywidualnego tempa uczenia różnych umiejętności?

Bardzo podoba mi się idea uczenia do osiągnięcia mistrzostwa. Oczywiście nie zawsze jest to wykonalne ze względów organizacyjnych, ale jak często bywamy zbyt niecierpliwi i gnamy do przodu z materiałem, mimo że podstawy nie są nauczone wystarczająco solidnie?

Idealnie pasuje tu analogia do budowy domu. Nigdy nie stawiamy pierwszego piętra budynku, jeżeli fundamenty nie są do końca wylane i w dodatku nie spełniają wymaganych norm. Fundamenty 75%, pierwsze piętro 80%, drugie 60%. Czy dom budowany w ten sposób miałby szansę w ogóle powstać?

Żeby było ciekawiej, system oparty na nauczaniu mistrzostwa umiejętności nie jest niczym nowym. Każdy z nas kojarzy miejsca, w których on działa i w dodatku sprawdza się od lat. Są to sztuki walki. Tam, żeby osiągnąć pas wyższego koloru, trzeba spełnić określone kryteria. Nie można zdać testu pokazując biegłość tylko w części wymaganych umiejętności. Nie umiesz wszystkiego na zielony pas? Naucz się cierpliwości, bądź odpowiedzialny za swoją naukę i wróć na test kiedy dasz radę pokazać wystarczającą biegłość.

A w pływaniu? Nie musimy wprowadzać kolorowych pasów. Wystarczy, że będziemy odrobinę bardziej cierpliwi i konsekwentni.

Czarny pas - symbol zdobycia mistrzostwa w sztukach walki.

Czarny pas – symbol zdobycia mistrzostwa w sztukach walki. [fot. Sebastian, https://flic.kr/p/4VTg1G]

Napisane przez: Paweł Rurak

 

Jeśli podobał Ci się wpis, zobacz też inne teksty poświęcone zbliżonym tematom:
Keep it simple!
Złota proporcja

Share

2 myśli nt. „Uczmy mistrzostwa! – Sal Khan

  1. Piotr

    Święta racja! Nie można budować domu, jeśli nie ma dobrze zbudowanych fundamentów. Choć może jakieś pasy by się przydały. Nie wiem, na czym to psychologicznie polega, ale jest coś w tym pięciu się po szczeblach kolejnych umiejętności, które „wyróżniamy” czymś symbolicznym i jednocześnie bardzo namacalnym. Co innego powiedzieć: „Mam zielony pas”, co innego: „Mam dobrze skoordynowane ruchy w kraulu”.

    Odpowiedz
    1. Paul Piper Autor wpisu

      Ha, to prawda takie pasy może by się nawet przydały. W sumie jak o tym dłużej pomyślałem, to odznaka „już pływam” albo karta pływacka miały kiedyś podobny wydźwięk. W Pacific Coast Swimming system poziomów wprowadzili do nauk pływania i dali fajnie brzmiące nazwy dla kolejnych sprawności, które mogły zdobywać dzieci, np. „piekielnie szybki” za przepłynięcie 25 m poniżej określonego czasu, albo „skoczek” za wykonanie skoku ze słupka na główkę. Co więcej, te sprawnosci dzieci miały później nadrukowane na koszulkach i potem dumne chodziły po basenie . 🙂

      Fajną odznakę miały też dzieci z Bolls Swimming na Florydzie. „Legal Swimmer” za przepłynięcie 100 stylem zmiennym, zgodnie z obowiązującymi przepisami (bez dyskwalifikacji).

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *