Miesięczne archiwum: Kwiecień 2014

Korona Oceanów

Korona Oceanów* to pływacki odpowiednik Korony Ziemi. Jest to siedem najważniejszych przepraw w pływaniu długodystansowym na całym świecie. Jeśli wierzyć statystykom, to do tej pory Koronę Ziemi zdobyło już 347 wspinaczy, Koronę Oceanów natomiast jedynie czterech pływaków. Pierwszy był Stephen Redmond z Irlandii, który „dołożył” ostatnią przeprawę 14 czerwca 2012 r. Pierwszą kobietą została Anna-Carin Nordin ze Szwecji.

Pomysł Korony Oceanów jako pierwszy podrzucił Steven Munatones w 2008 r.** Uważał, że pływanie długodystansowe zasługuje na „wodny” odpowiednik Korony Ziemi – prawdziwe wyzwanie dla najlepszych długodystansowców. I taka właśnie jest Korona Oceanów. Jest to siedem oceanicznych przepraw w skrajnie różniących się od siebie warunkach. Jej ukończenie wymaga od pływaka ogromnej wszechstronności – umiejętności pływania zarówno w zimnej i ciepłej wodzie, zdolności do radzenia sobie z wysokimi falami, pływami morskimi, niekorzystną pogodą i morskimi zwierzętami. Ale sama wytrwałość i chęci niestety nie wystarczą. Podobnie jak w przypadku Korony Ziemi, samo podjęcie próby ukończenia Korony Oceanów wymaga od pływaków wiele planowania oraz dużego nakładu środków finansowych. Mimo to śmiałków raczej nie zabraknie.

Czytaj dalej

Wielkie pływackie pojedynki – Thorpe / Hoogenband / Phelps

„Wyścig stulecia”. „Największy pływacki wyścig wszech czasów”. Takie nagłówki pojawiały się w mediach przed startem na 200 m dowolnym na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. W 2004 roku kibice pływania mieli oglądać prawdziwą ucztę. W jednym finale, na słupkach startowych spotkały się bowiem cztery wielkie gwiazdy światowego pływania: Ian Thorpe (ówczesny rekordzista świata na tym dystansie), Pieter van den Hoogenband (obrońca tytułu sprzed czterech lat), Michael Phelps (pierwsza próba zdobycia ośmiu złotych medali na jednych Igrzyskach) i Grant Hackett (poprzedni rekordzista świata na 200 dowolnym).

Dla Thorpe’a wyścig ten miał być rewanżem za poprzednie Igrzyska w Sydney, gdzie przegrał z Hoogenbandem przed własną publicznością. Jak zakończył się wyścig? Większość z Was pewnie pamięta, ale żeby nie psuć emocji, zapraszam do oglądania.

Czytaj dalej

Platforma startowa w stylu grzbietowym

Trzeba przyznać, że przepisy pływania zmieniają się w ostatnich latach dosyć szybko (choć bez przesadnych fajerwerków). Era strojów startowych skończyła się dość gwałtownie w 2009 r., ale ponieważ natura nie znosi pustki, to co jakiś czas pojawiają się propozycje nowych sprzętów, mających wzbogacić zawody pływackie na całym świecie. Cztery lata temu pojawiły się stopnie na słupkach startowych i przyjęły się zadziwiająco dobrze. Teraz całkiem nieśmiało na areny wkracza podobna innowacja – platforma startowa dla grzbiecistów.

Ktoś powie: właściwie po co to komu? Oficjalnym powodem, jest wyrównanie szans przez wyeliminowanie ześlizgnięć ze ściany podczas startu w grzbiecie. Każdy kto startował grzbietem wie jak frustrujące bywają takie sytuacje. Ześlizgnięcia ze ściany zdarzają się też najlepszym podczas ważnych imprez. Ulubionym przykładem powielanym przez media jest półfinał 50 m stylem grzbietowym mężczyzn z Mistrzostw Świata w Barcelonie, gdzie jeden z faworytów do medalu: David Plummer poślizgnął się na starcie i stracił szansę na wejście finału. Nowa platforma ma poprawić wydajność i powtarzalność udanych startów.

Mówią, ze obraz wart jest tysiąca słów, więc żeby lepiej sobie wszystko wyobrazić zapraszam do oglądania jak platformę startową promują Natalie Coughlin i Aaron Peirsol:

Czytaj dalej

Ludzie odczepcie się od kulturystyki!

Świat treningu siłowego to dość specyficzne środowisko, bez przerwy narażone zmiany mody. Często o wyborze reżimu treningowego decyduje więc tymczasowa popularność danej metody, a nie jej obiektywna przydatność. Nie czepiam się nowych trendów, ale boli mnie trochę, że razem z falą popularności przychodzi też zwykle powódź krytyki dla metod, które swój czas miały trochę wcześniej. Obecnie pod takim ostrzałem znajduje się kulturystyka.

Kulturystyka w ocenie zwolenników nowych systemów treningowych to relikt przeszłości. W tzw. „środowisku” czasami spotyka się różne opinie. Od nieco bardziej wyważonych, mówiących że kulturystyka to niepotrzebne obrastanie w pustą masę mięśniową, po zdecydowanie bardziej drwiące, rysujące obraz kulturysty jako łysego dresa z osiedlowej siłowni. Oczywiście z częścią zarzutów – tą merytoryczną, się zgadzam. Kulturystyka nie jest optymalna z punktu widzenia przygotowania siłowego do sportu. Z drugiej strony nie bardzo rozumiem czemu odrzucać całkowicie jej owoce i marnować całe lata ludzkich doświadczeń. W końcu historia treningu siłowego to w dużej mierze historia kulturystyki.

„Weź to co przydatne, odrzuć czego nie potrzebujesz” mawiał Bruce Lee. A więc co każdy, czy to zawodnik, czy amator, może wziąć ze skumulowanej latami wiedzy kulturystów?

Kulturystyka - zawody

Kiedy myślimy: kulturystyka, pierwszym obrazem, który pojawia się w głowie są migawki z zawodów. Jest to jednak tylko powierzchowny obraz tego co naprawdę istotne. [foto: https://flic.kr/p/9REjXT lic: CC BY-NC-SA 2.0]

Czytaj dalej