Miesięczne archiwum: Luty 2014

Alex Meyer: trening długodystansowca na lądzie

Widzieliście kiedyś pływaka specjalizującego się w Open Water, który dobrze radzi sobie z ćwiczeniami na lądzie? Chociaż jest to prawdziwa rzadkość, udało mi się takiego poznać w tym roku na BCT Maratonie w Gdyni. Alex Meyer od razu zwrócił moją uwagę całkiem sensowną i nieprzypadkową rozgrzewką przed startem, potem wygrał zawody z dużą przewagą i jak się wydawało bez wielkiego trudu.

Okazuje się, że nie jest to wyłączny efekt pracy w wodzie. Jak zobaczycie na filmie poniżej Alex całkiem przyzwoicie radzi sobie na lądzie i choć nie są to ćwiczenia na dużym obciążeniu, to jakość ich wykonania stoi na naprawdę wysokim poziomie. Rzadko kiedy można zobaczyć pływaków ćwiczących z taką precyzją. Taką pracę na lądzie bardzo lubię oglądać, dlatego tym bardziej zachęcam do oglądania.

PS Prywatnie Alex Meyer to bardzo sympatyczny i skromny gość, więc odsyłam na jego stronę: http://www.alexmeyerswimming.com/ – warto zapoznać się z jego sylwetką.

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz również:
Przepłynąć Kanał La Manche
Trening lądowy w plywaniu

Zapomniane rekordy – skok do wody na odległość

Na bardzo ciekawy film natknąłem się ostatnio w Internecie na stronie Maćka Lewandowskiego. Duńska pływaczka skacze ze słupka i dopływa w jednym ślizgu na drugi brzeg basenu (25 m) całkowicie bez ruchu. Przyznam szczerze, że do tej pory nie miałem pojęcia, że to możliwe i podczas oglądania doszukiwałem się nawet ukrytej żyłki trzymanej w rękach lub delikatnych prądów na basenie. Co jeszcze ciekawsze, krótkie przeszukiwanie internetu udowodniło, że taki ślizg nie tylko jest możliwy, ale też był w swoim czasie dyscypliną olimpijską! Oto zapomniana konkurencja pływacka: skok do wody na odległość:

Czytaj dalej

Jak poprawić pozycję w wodzie? Wersja niskobudżetowa

Dobrego pływaka poznaje się po umiejętności ułożenia ciała w wodzie. Wymaga to specyficznego napięcia mięśni tułowia, które mają ustawić zawodnika w optymalnej i jak najbardziej opływowej pozycji. Wyćwiczenie tej umiejętności jest szczególnie trudne u dorosłych, u których złe nawyki i wzorce ruchowe kolidują z poprawną techniką pływania. Nie wszystko jest jednak stracone, gdyż na ratunek przychodzą dwa bardzo przydatne przedmioty treningowe: guma na nogi i plastikowy kubeczek.

Guma

Guma zakładana na nogi to po prostu kawałek pętli zrobionej z tworzywa sztucznego. Musi być na tyle ciasna, żeby po założeniu uniemożliwiała ruch nóg, i na tyle luźna, żeby móc przełożyć ją przez stopy. Od lat pływacy produkują ją z dętki samochodowej – jeśli nie mamy zużytej w domu, trzeba będzie wybrać się do zakładu wulkanizatora. Jest to wydatek rzędu ok. 14 zł, a jednej dętki powinno wystarczyć do wycięcia ok. 15-16 pasków*.

Nasz nowy sprzęt treningowy ma kilka zalet, z których najważniejszą jest całkowite odcięcie pracy nóg. Po założeniu gumy, nogi momentalnie idą w dół. Odzyskanie poprawnego ułożenia ciała wymaga wzmocnienia napięcia mięśni tułowia, które stają się od tej pory jedynymi mięśniami odpowiedzialnymi za stabilizację ciała w wodzie. Oprócz opadania, nogi mają również tendencję do zawijania prawo-lewo oraz przesadnej rotacji w biodrach. Utrzymanie równowagi w tych warunkach jest naprawdę trudnym wyzwaniem.

Ćwiczenia z użyciem gumy to głównie pływanie na ramionach do wszystkich czterech styli z akcentem na zachowanie dobrej sylwetki w wodzie. Już samo to wymaga od pływaka sporo koncentracji, nie opłaca się więc za bardzo dorzucać dodatkowych bodźców w postaci konkretnych ćwiczeń technicznych. Jeżeli sama guma sprawia zbyt dużo problemów, można pokusić się o użycie pływackiej ósemki (baniaczka). Podniesione biodra mocno ułatwią poprawne wykonywanie ćwiczeń.

 aaa

Kubeczek

Zaskakująco tanim i pomocnym przyrządem w poprawianiu pozycji pływaków na wodzie jest zwykły plastikowy kubeczek 200 ml. Znaleźć je można w prawie każdym supermarkecie w paczkach po kilkanaście/kilkadziesiąt sztuk i kosztują zaledwie parę złotych. Tu praktyczna uwaga: najlepiej kupować tylko białe kubeczki – przeźroczyste gubią się w basenie i ciężko je później znaleźć.

Kubeczek stawiamy na czole i możemy zacząć pływanie. Cel: dopłynąć na drugą stronę basenu grzbietem bez zgubienia kubeczka. Wbrew pozorom, ćwiczenie to nie wymaga nadludzkiego skupienia godnego chińskich mistrzów sztuk walki. Bardzo szybko nauczą się jego również amatorzy. Poziom trudności można regulować (choć w dość małym stopniu) ilością wody – im więcej, tym trochę trudniej.

Zalet wynikających z używania kubeczka jest kilka. Po pierwsze stabilizuje głowę grzbiecisty i ustawia ją w odpowiedniej pozycji. Wymusza też dobre ułożenie kręgosłupa. Co dość zaskakujące, automatycznie eliminuje również inny błąd – w grzbiecie prostuje rękę wkładaną nad głową. Mimo, że kubek nadaje się jedynie do ćwiczeń do grzbietu, nie można nie doceniać jego pozytywnego wpływu na technikę w innych stylach, bo przełożenie jest bardzo duże.

aaa2

Współcześnie producenci sprzętu pływackiego stają na głowie, żeby pozyskać klientów. Wprowadzają nowe produkty, które przyciągają kolorem oraz wabią ciekawym kształtem. Bardzo często mają one jednak niską wartość użytkową – nie przynoszą żadnej poprawy w treningu pływaka, a kosztują dużo pieniędzy. Producenci zapominają, że świat pływacki już dawno znalazł tanie i skuteczne sposoby na braki w sprzęcie sportowym – wystarczy jedynie trochę chęci i odrobina kreatywności.

Napisane przez: Paweł Rurak

*Oczywiście można byłoby też pójść do sklepu sportowego i poszukać, ale kto by tam szedł na łatwiznę. 😉

PS. Pływakiem znanym z wykorzystywania kubka na głowie (a w zasadzie butelki) jest Japończyk Ryosuke Irie. Koledzy nazywają go podobno „waterbottle kid” ze wględu na zamiłowanie do tego rodzaju treningu. Jaki jest tego efekt? Wystarczy spojrzeć na to jak pięknie trzyma głowę w linii ciała i odpowiedź nasuwa się sama. 🙂

Zobacz też:
Płetwy w treningu pływania
Oddychanie w pływaniu

Omegatiming.pl – Bohaterowie 2013 „Inicjatywa roku”

Bardzo miłą niespodziankę sprawił mi dziś portal omegatiming.pl nominując mnie w tegorocznym plebiscycie Bohaterowie 2013 w kategorii „Inicjatywa roku”. Przyznaję, że podoba mi się taka rywalizacja, dlatego wszystkich Czytelników proszę o wsparcie i oddanie głosu. Głosować można do 4 lutego tutaj: http://news.omegatiming.pl/node/709 (sonda w dole strony – bez konieczności dodatkowego logowania). Dzięki!

Oto opis bloga według redakcji Omegatiming:

omegatiming

Napisane przez: Paweł Rurak