Regeneracja

Każdy sportowy wyjadacz wie, że „z pustego nawet Salomon nie naleje”, więc żeby pokazać prawdziwą klasę na zawodach, swoje na treningu trzeba przepracować. Bez tego noga nie poda, prąd odetnie szybko, a pod koniec wyścigu (lub nie daj Boże gdzieś pośrodku) bezlitośnie mocno złapie bomba, więc ogólnie będzie bardzo nieciekawie. Bardzo często jednak w całym tym zamieszaniu, zapominamy o drugiej stronie równania, czyli regeneracji. Pewnie, trening jest ważny. Bez treningu nie będzie formy, bo w końcu żeby zebrać plon, trzeba wcześniej coś zasiać. Z drugiej strony, bez odpowiedniej regeneracji formy nie będzie również, bo żeby „siać”, trzeba mieć najpierw czym.

Co by nie mówić o Chińczykach, to jednak wymyślili kilka fajnych rzeczy. Taka koncepcja równowagi yin-yang na przykład, oprócz tego, że dostarczyła bardzo popularnego znaczka dla producentów T-shitów, to okazała się całkiem niezłym modelem do stosowania w codziennym życiu. Trening i regeneracja powinny być ze sobą ciągle w równowadze. Im większa przewaga jednego czynnika nad drugim, tym większe koszty dla organizmu, tym mniej optymalne treningi i ogólnie dużo mniej radości z życia.

Trening i regeneracja - yin-yang

Na wypadek, gdyby ktoś jednak nie kojarzył…
[foto: http://upload.wikimedia.org]

Prawdziwa regeneracja to nie tylko bierne leżenie i odpoczywanie w fotelu w kapciach. To zdecydowanie nie siedzenie godzinami przed komputerem, podglądając co 5 minut ile lajków zebrał na fejsbuku Twój najnowszy status. Regeneracja to wszystko co robisz w czasie, kiedy nie trenujesz. Liczy się to jak jesz, jak śpisz, jak pracujesz, jak żyjesz i czy w tym życiu potrafisz być naprawdę szczęśliwy. Bierność jest dla słabiaków. Zawodników prawdziwie wysokiej klasy odróżnia to, że umieją mądrze zagospodarować też każdą chwilę wolną od treningu – nie tylko po to, żeby potem na tych treningach dobrze wykorzystać dostępny czas, ale żeby wymiatać i cieszyć się w całym pozostałym kawałku życia. 

Więc następnym razem kiedy znowu zaczniesz narzekać, że na treningu dzieje się coś złego i zupełnie nie wiesz o co chodzi, to zastanów się co tak naprawdę robisz dla regeneracji i być może okaże się że rozwiązanie Twojego problemu jest dużo bliżej, niż myślisz. No bo jak możesz spać każdej nocy po 5 godzin i oczekiwać, że utrzymasz wysoką formę w zaplanowanych 2 treningach dziennie, cudem wciśniętych między pracą w korporacji, domowymi obowiązkami i rodziną? Kiedy ostatnio poświęciłeś trochę czasu, żeby zrobić sobie wartościowy posiłek, aby znowu nie wcinać standardowego połączenia kluch, sztucznego kurczaka z supermarketu i sosu z torebki? I czy na pewno nie wziąłeś sobie na głowę trzy razy więcej, niż jesteś w stanie udźwignąć?

Bo tak na prawdę, regeneracja to aktywne działanie i podejmowanie świadomych wyborów. Dużo więcej filozofii w niej nie ma, ale bez wątpienia jest to praca dużo cięższa, niż nawet kilka(naście?) treningów w tygodniu – w końcu trwa dużo dłużej i bez przerwy: 24/7, 365 dni w roku.

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Tydzień regeneracyjny
Trening lądowy w pływaniu

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *