Czucie wody: znaczenie dłoni w pływaniu

Faktem jest, że dorośli, którzy nie pływali regularnie w dzieciństwie, szczególnie słabo radzą sobie z czuciem wody. W pływackim świecie panuje nawet przekonanie, że aby nauczyć się generować napęd w wodzie na przyzwoitym poziomie, nie wystarczy samo „wypływanie kilometrów” – chwytanie wody trzeba zaczynać od dziecka. Nie jest zbyt łatwo polemizować z tym stwierdzeniem. Pływacy zaczynający trenować w wieku dorosłym rzeczywiście mają ciężej, a trudności w rozwijaniu czucia wody mogą być przyczyną wielu frustracji. Nic dziwnego, czucie wody to najtrudniejsza pływacka umiejętność, a postęp w tej dziedzinie mierzy się raczej miesiącami, jeśli nie latami.

Dorosłych nie spisywał bym jednak na straty. Czucie wody nie jest objawieniem, w cudowny sposób spływającym na „wybranych”. Jest to umiejętność jak każda inna i tak samo możliwa do nauczenia. W związku z tym nie widzę powodu, dla którego powinniśmy pozostawiać jej rozwój przypadkowi – przecież można ją kształtować w mądry i usystematyzowany sposób. Od czego więc zacząć? Najlepiej od dłoni.

Czucie wody

Czucie wody: to właśnie pod wodą dzieje się cała „magia” pływania. [foto: Swimming Family]

 Znaczenie dłoni w pływaniu

Już od dawna wiadomo, że w pływaniu ruch ramion po najprostszej linii, nie jest najbardziej efektywnym sposobem generowania napędu w wodzie. Mimo że z punktu widzenia biomechaniki, taki ruch byłby najskuteczniejszy, bo pchałby pływaka po linii prosto w przód, to zawodnicza praktyka pokazała coś zupełnie odmiennego. Zanim jeszcze badacze zaczęli opisywać to matematycznie, u najlepszych pływaków zaobserwowano nieco odmienną trajektorię ruchu ramion. Okazuje się, że najbardziej skuteczni zawodnicy praktycznie nigdy nie odpychali się prosto w tył (z dłonią ustawioną pod kątem 90 stopni względem kierunku płynięcia). Zamiast tego tor ruchu ich ramion przypominał spłaszczoną literę „S”, a samo pociągnięcie pod wodą zawierało 2-3 zmiany kierunku. Praktyka ta wydłużała czas efektywnego prowadzenia ręki pod wodą, co znacznie wpływało na zwiększenie skuteczności napędu.

Gdzie w tym wszystkim znaczenie dłoni i nadgarstków? W sposobie napędzania najlepszych zawodników istotne jest to, że przez ciągłą zmianę położenia dłoni (i przedramienia) względem kierunku płynięcia, są oni w stanie dużo lepiej wykorzystywać cykl pracy ramion pod wodą. Stałe ustawianie dłoni i przedramion w obszarach, gdzie można znaleźć największy opór (a więc „oprzeć się” na wodzie) okazało się kluczem do sukcesu, szybkiego pływania i oczywiście znalazło wielu naśladowców. Obecnie trudno znaleźć zawodnika, który pływałby inaczej.

Napęd generowany z dłoni i nadgarstków stanowi ok. 70-85% całego napędu ramion w kraulu. Zdjęcie poniżej, opierające się na badaniach wykonanych przez Rumyantseva, pokazuje, że spośród wszystkich części ramienia, wykorzystanie dłoni ma największe znaczenie w odpychaniu się pod wodą, niezależnie od techniki pływania. Z prostej kalkulacji wynika więc, że poprawienie tego elementu, może dać największe zyski, tym bardziej, że wśród wielu dorosłych pływaków jest to cecha,w której można zaobserwować największe braki.

Czucie wody: ciśnienie na poszczególnych segmentach ramienia

Ciśnienie na poszczególnych segmentach ramienia podczas pływania kraulem. [źrodło: Biomechanics in Sport, V. Zatsiorsky]

Czucie wody: dłoń w 3D

Jakby tego było mało, okazuje się że sporą wartość napędową może stanowić siła nośna, która powstaje na dłoni w pewnych momentach pracy ramion, co czyni ruch ręki pod woda jeszcze bardziej złożonym. Skojarzenia z działaniem skrzydła samolotu są jak najbardziej trafne.

Czucie wody: siła nośna

Schemat powstawania siły nośnej w wodzie. [źródło: Biomechanics in Sport, V. Zatsiorsky]

Rysunek powyżej pokazuje uproszczony schemat powstawania siły nośnej na dłoni pływaka. Sama zasada jej powstawania nie jest dla nas aż taka ważna, ale warto wiedzieć siła nośna jest najsilniejsza kiedy dłoń ustawiona jest przy małym kącie natarcia (na przykład na początku pociągnięcia w kraulu). W tym czasie jest to główna siła napędzająca, gdyż siła związana z oporem czołowym jest jeszcze bardzo słaba (mały przekrój poprzeczny ramienia). Wraz z opuszczaniem ręki, siła nośna stopniowo słabnie i ustępuje miejsca tej drugiej. Obie siły uzupełniają się wzajemnie i mimo że w ruchu ręki są momenty znacznej przewagi jednej nad drugą, to żadna z nich nigdy nie zanika do końca.

Ustawienie dłoni ma w związku z tym duże znaczenie. W praktyce zależy od niego bowiem takie manipulowanie obiema siłami, żeby uzyskać optymalny napęd w każdym momencie pociągnięcia.

Co robić, żeby nauczyć dłonie napędzać?

W internecie krąży wiele filmów poruszających temat ćwiczeń na „czucie wody”. Najpopularniejsze z nich to piórkowanie (gdzie ruch dłoni polega na rozgarnianiu i zgarnianiu wody i przypomina rysowanie „ósemki”) i propeller (gdzie ruch dłoni jest ruchem „po śrubie”). Są to niezwykle przydatne ćwiczenia, chociaż w internetowych filmach zwykle są prezentowane w okrojonej postaci – na brzuchu z rękoma wyciągniętymi przed głową. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby odejść od popularnej konwencji i próbować wykonywać ruchy dłonią w różnych pozycjach dłoni wobec ciała – szczególnie piórkowanie jest w tym względzie bardzo uniwersalne.

Całkiem niezły film o piórkowaniu stworzyła ekipa z Goswim.tv:

Kilka propozycji na przykładzie piórkowania (choć lista daleka jest od kompletnej). Dłonie pracują w identyczny sposób jak na filmie, zmienia się tylko położenie ciała i kierunek płynięcia:

  • na brzuchu: ręce z przodu, głową do przodu; ręce z przodu, nogami do przodu; ręce przy biodrach, głową do przodu; ręce pod ciałem, głową do przodu;
  • na grzbiecie: ręce za głową, nogi do przodu; ręce przy biodrach, głową do przodu; ręce przy biodrach nogami do przodu;
  • w pionie (nogi w dole): ręce przy biodrach, nogi nie pracują, utrzymać się na powierzchni;

Zwykle po tego typu ćwiczeniach woda zaczyna się wydawać trochę twardsza, a ręce zdają się nieco lepiej chwytać wodę. Znacznie bardziej skorzystają z tych ćwiczeń amatorzy, bo dość rzadko się zdarza, żeby umieli dobrze wykorzystywać drobne ruchy dłoni do przemieszczania się. Zawodnicy nie zobaczą aż tak szybkich efektów, chociaż nie bez powodu piórkowanie należy do kanonu ćwiczeń na czucie wody. U pływaków najkorzystniej jest wplatać te ćwiczenia pomiędzy zadania, żeby ciągle stymulować układ nerwowy i od razu przekładać świeżo uzyskane czucie wody na technikę pływania w pełnej koordynacji.

Sama praca nadgarstków nie da prędkości w wodzie, jeśli od razu nie podąży za nią poprawa techniki. Czucie wody jest niestety trochę bardziej złożone, niż piórkowanie i propeller od ściany, do ściany. Od czegoś jednak trzeba zacząć i na pewno „uruchomienie” pracy dłoni w wodzie jest dobrym punktem wyjścia do dalszych ćwiczeń technicznych i ciągłego doskonalenia stylu pływania.

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Trening mięśni oddechowych w pływaniu
Technika vs siła

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *