Trening pływaka-triathlonisty: nie bój się sprintów!

Pewnie nie przesadzę ze stwierdzeniem, że triathloniści bardzo rzadko pływają sprinty. Z moich ostatnich basenowych obserwacji wynika, że lwia część treningów „samotrenujących się” zawodników to przeważnie długie odcinki, pływane w średnim tempie. Z jednej strony to dobrze, bo taka właśnie jest specyfika pływania w triathlonie i duża część metrażu powinna być poświęcona właśnie treningowi w zakresach tlenowych. Z drugiej strony jednak, sprint może być bardzo wartościowym narzędziem treningowym, dającym znaczne korzyści również „wytrzymałościowcom”.

Nie jest wielką tajemnicą, że nawet bardzo wyspecjalizowani, topowi zawodnicy w pływaniu długodystansowym poświęcają czas na prawie każdym treningu (!) na krótkie, szybkie zrywy. Po co?Rachunek jest prosty: sprinty kosztują mało siły, nie zaburzają wydajności na głównych zadaniach, a korzyści z ich wplatania w trening są bardzo atrakcyjne.

Pływanie w triathlonie: sprint

Czy jest coś wspanialszego, niż prędkość?

Pływanie w triathlonie: korzyści ze sprintów

1. Zaangażowanie wszystkich rodzajów włókien mięśniowych, przede wszystkim włókien szybkokurczliwych, które są aktywowane w bardzo ograniczonym stopniu podczas pracy tlenowej (wynika to z kolejności rekrutacji włókien przez organizm). Kształtowanie włókien szybkokurczliwych jest jednym z ważniejszych czynników wpływających na progresję wyników, szczególnie biorąc pod uwagę intensywności startowe. Sprinty dają również tzw. „łatwą szybkość”, która sprawia, że utrzymanie konkretnego tempa w wysiłkach wytrzymałościowych jest nieco łatwiejsze (bo stanowi mniejszy procent maksymalnej prędkości).

2. Minimalne „koszty” wprowadzenia. Kilka sprintów na trening to ilość, która nie jest w stanie jakoś wyraźnie zmęczyć organizmu (za to bardzo dobrze rozgrzewa!). W związku z tym nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wprowadzić je zaraz po rozpływaniu, nawet bezpośrednio przed głównym zadaniem. Dodatkowym atutem pływania sprintów na początku treningu jest pełna zdolność do zaangażowania wszystkich rodzajów włókien mięśniowych (patrz pkt. 1) – organizm jest wtedy „świeży” i gotowy do pracy. Po ciężkim treningu sprinty nie są już tak efektywne (bardzo ciężko jest je popłynąć na absolutne 100% możliwości).

3. Kształtowanie czucia wody przy innych (dużych) prędkościach. Czucie wody jest różne w zależności od prędkości pływania i dla uzyskania naprawdę dużej sprawności w wodzie konieczne jest trenowanie w całym wachlarzu intensywności. Można powiedzieć, że sprint to ostateczny sprawdzian czucia wody, a duży rozrzut pomiędzy ilością cykli pomiędzy pływaniem na maksa, a powoli, to wyraźny sygnał, że nasz napęd wymaga jeszcze sporo pracy.

4. Ograniczanie oporów wody. Opór czołowy w wodzie jest wprost proporcjonalny do kwadratu prędkości. Oznacza to, że szybkie pływanie jest jednym z najlepszych sposobów na wymuszenie wśród zawodników wysokiej, opływowej pozycji w wodzie, a każdy błąd w ustawieniu będzie boleśnie punktowany przez opory wody. 

5. Pobudzenie, odmulenie się. Trening wytrzymałości ma tę wadę, że łatwo wprowadza w stan odrętwienia. Zawodnicy, którzy przesadzają ilością odcinków tlenowych na treningu bardzo często mają problemy ze zmianą tempa (a przecież zawody zwykle obfitują w gwałtowne akcenty i „zrywy”). Regularne wprowadzania sprintów przyzwyczaja organizm do wyzwalania dużej mocy, co jest szczególnie ważne w okresach akumulacji, przy dużej ilości kilometrów.

Napisane przez: Paweł Rurak

Zobacz też:
Pływanie w triathlonie: mit numer 1
Pływanie w triathlonie: mit numer 2

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *